niedziela, 30 marca 2014

Legendy gwatemalskie

Poetycka interpretacja mitologii Majów przemieszanej w przedziwny sposób z kulturą chrześcijańską.

Astúrias w sposób niemal naturalny łączy w „Legendach...” mity Majów z symbolami religii chrześcijańskiej – warkocz mniszki staje się nocnym potworem z indiańskich opowieści, Inkwizycja skazuje na śmierć indiańskiego czarownika, a ofiarą diabła staje się zarówno indiański chłopiec, jak i ksiądz. W tej poetyckiej wizji kultury przenikają się wzajemnie i łączą w jakąś niesamowitą całość – identycznie jak "piętrowe" miasta wyrastające jedne na drugich – nowe sięgają korzeniami do swych poprzedników, których duchy snują się po ich ulicach. Nie ma sztywnego podziału, nie ma przerwy - jest tylko ciągłość istnienia.

Gdy pożyczałam tę cieniutką (112 stron) książeczkę z biblioteki, nie sądziłam, że będę ją czytać blisko trzy tygodnie. Oczywiście, nie czytałam tylko tej pozycji. W międzyczasie przeczytałam sześć innych tytułów, zaś prozatorski debiut Astúriasa dawkowałam po parę stron. Nie umiałam czytać tych opowieści szybciej, tak jak nie da się pochłaniać wierszy w tempie takim, jak czyta się wciągającą powieść sensacyjną, czy obyczajową. Bo choć napisane prozą, to Legendy gwatemalskiepoematami mającymi zdecydowanie bliżej do surrealistycznych snów niż do rzeczywistości.

sobota, 29 marca 2014

Zimny wiatr

źródło
Reykjavik. W mroźny styczniowy dzień policja zostaje wezwana na jedno z miejskich osiedli – w ogrodzie znaleziono ciało młodego, ciemnoskórego chłopca, zamarzniętego w kałuży własnej krwi. Ślady ciosów zadanych nożem wykluczają jakiekolwiek przypuszczenia, że mógł być to tragiczny wypadek. Ledwie Erlendur i jego drużyna rozpoczynają śledztwo, okazuje się, że zaginął przyrodni brat ofiary – Azjata. Pojawia się pytanie: czy jest zamieszany w śmierć chłopaka czy po prostu obawia się o własne życie?

To już piąta część cyklu Arnaldura Indriðasona z cyklu o komisarzu Erlendurze i niestety ostatnia z wydanych dotychczas w Polsce. Tym razem sprawa dotyczy morderstwa dziesięcioletniego Eliasa. Ze względu na pochodzenie chłopca (ojciec Islandczyk, matka Tajka) początkowe podejrzenia kierują się w stronę zabójstwa na tle rasowym. Możliwe też, że chłopiec wiedział, bądź widział za dużo, tym bardziej, że przyrodni brat chłopca również nie wraca do domu. Policjanci szukają sprawcy zarówno wśród sąsiadów Eliasa, jak i wśród nauczycieli, przeprowadzają rozmowy z uczniami, ich rodzicami, sprzedawcami w osiedlowych sklepach. Niełatwo będzie jednak odpowiedzieć na pytanie dlaczego zginął Elias.

poniedziałek, 24 marca 2014

Gupikowo

Trzynastoletniej Marysi wreszcie udaje się zrealizować marzenie o posiadaniu akwarium. W hodowli rybek dzielnie pomagają jej nieco zwariowany brat Mikołaj, mała Zosia oraz jej opiekunka Madzia, której tata jest doświadczonym akwarystą. Wkrótce opieka nad rybkami zaabsorbuje całą rodzinę... nawet tych, którzy początkowo odnosili się do tego pomysłu z rezerwą.

Gupikowo to historia pewnego akwarium, założonego dzięki nieustępliwemu dążeniu do realizacji marzeń przez kilkunastoletnią dziewczynkę. Udaje się jej oszczędzić potrzebne pieniądze, przekonać rodziców, a nawet doprowadzić do złożenia zakupionej szafki pod akwarium. Początki, jak zawsze, nie są łatwe. Wiele trzeba się nauczyć, by rybki były zdrowe, a hodowla prezentowała się godnie. W pewnym momencie Marysia ma wszystkiego dość i mało brakuje, by w akwarium zamieszkały tylko roślinki. Dzięki pomocy rodzeństwa, rodziców i przyjaciół udaje się jednak pokonać przeciwności i Gupikowo rozkwita.

Perypetie Marysi, jej trójki rodzeństwa (na czele z kończącym szkołę podstawową Mikołajem) i hodowli gupików są, jak sądzę, w dużym stopniu zapisem autentycznych zmagań dzieci autorki z założeniem akwarium. Ogromnie ujęła mnie sympatia i umiejętność współpracy między dziećmi - ich rodzicom należą się ogromne gratulacje. Opowieść Marysi koncentruje się na sprawach związanych z akwarium, ale nie brakuje też obrazków z życia codziennego, jak podział obowiązków domowych (ach to sprzątanie kuchni!), czy sprawdzian szóstoklasisty w wykonaniu Mikołaja.

niedziela, 23 marca 2014

Drewniak

źródło
Dziewczyna zrywa z chłopakiem, pakuje swoje rzeczy i wyprowadza za miasto do odziedziczonego domku, co całkowicie odmienia jej życie.
Znane? Niby tak, ale nie do końca.

Po pierwsze: Łucja nie jest nieszczęśliwą, skrzywdzoną kobietą, która ucieka przed przeciwnościami losu. To ona rzuca "prawie-narzeczonego", a nie on ją, w dodatku impulsem do zerwania są napomknięcia Kamila o małżeństwie.

Po drugie: odziedziczony domek, to niezupełnie domek, tylko zabytkowy drewniak na przedmieściach Łodzi, w dodatku z sublokatorem, który wkrótce się wyprowadzi. Chyba...

Po trzecie: opowieść, która na początku może sugerować, że jest lekką, komediowo-rozrywkową obyczajówką, ma do zaoferowania dużo szersze spectrum emocji.

Łucja Nowakówna nie zawsze wie, czego chce, ale jak już się zdecyduje, to nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Tak jest z zakupem ekstrawaganckich butów, zerwaniem z chłopakiem, czy z przyjęciem spadku po nigdy niewidzianym wuju. Odziedziczony drewniak jest schedą dość kłopotliwą, wpisany do rejestru zabytków, co uniemożliwia sensowny remont, bez porządnej łazienki, ale za to z kaflowym piecem i dzikim lokatorem, który porządkuje sprawy po zmarłej niedawno matce.

niedziela, 16 marca 2014

Kuzynki Kruszewskie

źródło

Trylogia Andrzeja Pilipiuka o kuzynkach Kruszewskich odczekała swoje na mojej półce, ale wreszcie nadeszła jej pora. W końcu marzec to bardzo dobry miesiąc na czytanie o niezwykłych kobietach! ;)

Katarzyna Kruszewska - młoda informatyczka, agentka CBŚ, autorka przełomowego i ściśle tajnego oprogramowania, które analizując setki zdjęć i innego rodzaju danych umożliwia identyfikację i odszukanie nieformalnych przywódców grup przestępczych czy siatek wywiadu innego państwa. Taka wiedza to władza i może być bardzo niebezpieczna. Katarzyna nie zagrzeje zbyt długo miejsca w CBŚ, ale zanim będzie zmuszona do odejścia, zdąży zebrać informacje o tajemniczej Stanisławie Kruszewskiej - według legend rodzinnych, prababce, która się nigdy nie zestarzała - i spróbuje ją odszukać.

Stanisława Kruszewska - z wyglądu nie ma więcej niż dwadzieścia parę lat, ale te dwadzieścia lat miała już na początku siedemnastego wieku. Kresowa szlachcianka, którą los zetknął z alchemikiem Michałem Sędziwojem z Sanoka. Była jego asystentką i wraz z paroma innym zaufanymi uczniami otrzymała dawkę tynktury zatrzymującą procesy starzenia. Stanisława wraca do współczesnego Krakowa, mając nadzieję, że odnajdzie Alchemika - zapasy bezcennego czerwonego kryształu są już bowiem na wykończeniu. Wynajmuje mieszkanie w krakowskiej kamienicy i zatrudnia się w prywatnym liceum żeńskim jako nauczycielka francuskiego i angielskiego, szukając jednocześnie śladów swojego mistrza.

Monika Stiepankovic - szesnastoletnia Serbka, uratowana przez polskich żołnierzy, znajduje azyl w naszym kraju. Umieszczona w domu dziecka, zdegustowana atmosferą w rejonowym liceum, sama wybiera sobie szkołę - trafiając do tej, w której uczy Stanisława. Bycie cudzoziemką pozwala wytłumaczyć to, że istotnie różni się od swoich rówieśniczek. Błękitna krew jaka płynie w żyłach Moniki to jedna z tych różnic, ale to w sumie drobiazg w porównaniu z datą urodzenia - 886 rok n.e...

Te trzy panie spotkają się w Krakowie, a wydarzenia w jakich wezmą udział sprawią, że czytelnik bardzo szybko będzie przewracał kartki książek.

piątek, 14 marca 2014

3.14 czyli Liczba Pi

Dzisiaj czternasty marca (czyli 3.14 - Dzień Liczby Pi), a zatem dobra okazja, by przypomnieć wiersz Wisławy Szymborskiej o tej ciekawej liczbie niewymiernej. Czy jest jakaś inna liczba, o której pisano wiersze? :)

źródło

π ≈ 3,14159 26535 89793 23846 26433 83279 50288 41971 69399 37510 58209...

Liczba Pi

Podziwu godna liczba Pi
trzy koma jeden cztery jeden.
Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe
pięć dziewięć dwa, ponieważ nigdy się nie kończy.
Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem,
osiem dziewięć obliczeniem,
siedem dziewięć wyobraźnią,
a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
cztery sześć do czegokolwiek
dwa sześć cztery trzy na świecie.
Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa.
Podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
potrafi ciągnąć się po stole, przez powietrze,
przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
mój numer telefonu twój numer koszuli
rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
w którym słowiczku mój a leć, a piej
oraz uprasza się zachować spokój,
a także ziemia i niebo przeminą,
ale nie liczba Pi, co to to nie,
ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
nie byle jakie osiem,
nie ostatnie siedem,
przynaglając, ach przynaglając gnuśną wieczność
do trwania.


poniedziałek, 10 marca 2014

Oczy smoka, czyli King na baśniowo

źródło
Kiedy w królestwie Delain ginie dobry król Roland, o otrucie władcy zostaje oskarżony jego syn Peter, następca tronu. W rzeczywistości winny zbrodni jest królewski czarnoksiężnik Flagg, jeden z największych żyjących magów. Człowiek, który tysiąc lat swego życia spędził na studiowaniu Wielkiej Księgi Zaklęć...

Dobry, choć może nie za mądry, król, królewski doradca - zły czarnoksiężnik, królowa, która umiera przedwcześnie i dwóch braci, z których jeden jest faworyzowany przez ojca. Klasyczna baśń o rywalizacji między rodzeństwem i o walce dobra ze złem. Peter - pierworodny, przystojny, mądry i kochany przez wszystkich następca tronu, Thomas - młodszy książę, przy którego narodzinach zmarła ukochana królowa, mniej inteligentny i brzydszy od swego brata. Jeden uwielbiany przez ojca i poddanych, drugi - bezskutecznie zabiegający o miłość i uwagę. Jedyną osobą, która staje się przyjacielem Thomasa jest czarnoksiężnik Flagg. Interesuje się on młodszym księciem, widząc w nim szansę na wprowadzenie własnych porządków w królestwie Delain. By osiągnąć swoje cele, Flagg nie cofnie się przed najohydniejszą intrygą, nie zawaha się przed popełnieniem najgorszego zła. Bardzo zresztą możliwe, że Flagg to ucieleśnienie Zła.

wtorek, 4 marca 2014

Błękitny luty...

... czyli zimowo i kryminalnie.

W minionym miesiącu wśród moich książek królował kolor niebieski i zagadki kryminalne. Zapewne wszystkiemu winna Monotema, która w swoim wyzwaniu z kapitanem Żbikiem rzuciła hasło o niebieskich okładkach ;) Wprawdzie okładka w tym kolorze trafiła mi się jedna, ale za to błękit zakradł się aż do 3 tytułów.


Przeczytane przeze mnie w lutym książki - 8

Boris Akunin Walet pikowy
Katarzyna Kwiatkowska Zbrodnia w błękicie
Dana Stabenow A Cold Day for Murder
Harlan Coben Błękitna krew
Anna Ikeda Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji