niedziela, 1 listopada 2015

Garść potargowych wspomnień, czyli tydzień temu w Krakowie

Relacji z XIX Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie w sieci do wyboru, do koloru. Tworząc nową świecką tradycję piszę o targach tydzień później.

Dla mnie przygotowania do wyjazdu na targi rozpoczynają się od analizowania programu spotkań. Główkuję, jak to zrobić (poza zmniejszaniem czcionki), by z 19 stron sobotnich spotkań wydrukować tylko dwie?

Następnie równie trudne zadanie - z posiadanych książek trzeba wybrać kilka tych, na których chciałabym zdobyć autografy. W tym roku zabrałam ze sobą do Krakowa tylko (?) pięć książek.

Podpisów zebrałam jednak na nich więcej niż pięć (pomimo, że jednemu z autorów, na których wpisy polowałam, nie udało się dojechać do Krakowa), a to z powodu jednej, zdobytej niedawno książki, w której niczym w pamiętniku, wpisało mi się czterech autorów. Jaka to książka? O tym za chwilę.

Sobota

Decyzja o zjawieniu się na Galicyjskiej około godzinę po otwarciu okazała się bardzo dobra. Kolejka nie była oszałamiająca, nie groziło nam zaduszenie w ścisku (ubiegły rok!), a i ogonek do szatni szybciutko przesuwał się do przodu.




Pierwszą autorką, z którą się spotkałam była Małgorzata Gutkowska-Adamczyk. W zasadzie targi, czy to w Warszawie, czy w Krakowie, byłby nieważne bez spotkania z panią Małgosią!


Kalendarze to jedna z tych pięciu, zabranych z domu, książek.

Drugim takim autorem, którego podpis zawsze przywożę po targach do domu jest Grzegorz Kasdepke, tym razem jednak książka została kupiona dopiero w Krakowie.


Sobotnie spotkania w hali targowej to przesympatyczne rozmowy z Magdaleną Kordel, Agnieszką Krawczyk, Magdaleną Witkiewicz, Alkiem Rogozińskim, Michałem Cholewą.

Obowiązkowa wizyta na stoisku Filii


I efekty tej wizyty, czyli zakup Siedmiu życzeń (zapachniało Świętami!)



Godzina 13 to Zlot Blogerów, na którym ogłoszono wyniki Złotej Zakładki.

Najlepsza literatura kobieca - Długie lato w Magnolii Grażyna Jeromin-Gałuszki
Najlepsza literatura faktu - Dziewczyny z powstania Anna Herbich
Najciekawsza książka z przeszłością w tle - Księgi Jakubowe Olga Tokarczuk
Najciekawsza intryga - Gniew Zygmunt Miłoszewski
Najbardziej wzruszająca powieść - Wszechświat kontra Alex Woods Gavin Extence
Najlepsza powieść fantastyczna - Nomen Omen Marta Kisiel
Najmroczniejsza powieść - Gniew Zygmunt Miłoszewski
Najzabawniejsza książka - Nomen Omen Marta Kisiel
Najlepsza książka dla dzieci i młodzieży - Jego wysokość Longin Marcin Prokop

Bardzo się cieszę, że kilka wyróżnionych tytułów, to również moje nominacje, na czele z Długim latem w Magnolii Grażyny Jeromin-Gałuszki oraz Nomen Omen Marty Kisiel (podwójne wyróżnienie!). Gratuluję Agnieszce i Kasi profesjonalnego opanowania nerwów i eleganckiego poprowadzenia gali :)

Poznaliśmy też laureatów Literackiego Blogu Roku.


O wynikach można przeczytać TUTAJ, ja bardzo gratuluję wszystkim wyróżnionym, a w szczególnie gorąco Oldze z Wielkiego Buka!

Z ciekawością zerkałam na zebranych blogerów, szukając znajomych, w niektórych przypadkach udało mi się nawet dopasować twarze do znanych mi blogów - Karolino, miło było Cię poznać osobiście :)
Ze Zlotu wyszłam wcześniej, przed częścią nieoficjalną, wzywana pilnie przez dziecko - mam nadzieję, że Sardegna w końcu mi wybaczy i nie udusi - kajam się! :-)

Kolejnym punktem na mojej liście był panel kryminalny - prowadzone przez Magdalenę Walusiak spotkanie z Martą Guzowską, Tomaszem Konatkowskim i Zygmuntem Miłoszewskim.


Autorzy rozmawiali o wpływie kryminałów skandynawskich (w szczególności zmarłego na początku października Henninga Mankella) na ich własną twórczość - jednym z wniosków jest przewidywany rozkwit popularności kryminałów polskich; o genezie bohaterów - prokuratora Teodora Szackiego, komisarza Adama Nowaka i antropologa Mario Ybla, a także o dalszych planach pisarzy. Sporo emocji i śmiechu wzbudziła dyskusja, czy kryminał ma szanse dostać Nike - zdaniem Zygmunta Miłoszewskiego nawet nie powinien i stało się jasne, dlaczego autor nie zamierza już pisać kryminałów ;-)

Po panelu kryminalnym udało mi się odszukać Ejotka, która wzbudziła mój podziw swą determinacją i zorganizowaniem. Jesteś niesamowita! Bardzo się cieszę, że udało nam się w miarę spokojnie porozmawiać. :))

Ostatnią atrakcją na hali targowej był panel fantastyczny - tym razem dwie na jednego - Anna Kańtoch i Marta Kisiel w rozmowie z Jackiem Inglotem.


Powieść czy opowiadania? Jaki wpływ na literaturę ma popkultura, w szczególności seriale, takie jak Gra o tron? Czy autor chcący osiągnąć popularność jest skazany na wielokrotne powielanie tego samego schematu? Fantastyka społecznie zaangażowana, czy tylko rozrywkowa? Czy autor ma pisać pod dyktando czytelników, czy pozostać mentorem, narzucić swoją wizję?

Jak widać tematyka dość poważna, bez możliwości jednoznacznego rozstrzygnięcia poruszanych zagadnień. Ja mam nadzieję, że w polskiej fantastyce jest miejsce zarówno na pozycje lżejsze, bardziej rozrywkowe, ale niekoniecznie płytkie, jak i poważniejsze, zadające pytania o naszą przyszłość, moralność, zmuszające do myślenia.

W trakcie podpisywania przez autorów książek miałam okazję spędzić parę chwil w towarzystwie przesympatycznych tłumaczy (zapamiętam, że pocisk, a nie kula, śmigłowiec, nie helikopter) - Piotrze, Kasiu, Łukaszu (następnym razem wezmę Hulicka do podpisu!) - serdecznie pozdrawiam :)

Ostatnie zakupy na stoiskach z grami (Marto, Łukaszu dzięki za cierpliwość i rady) i pora do Smakołyków. Tam, niczym efemeryda, kryjąc się w blasku Marty Kisiel, byłam bardzo króciutko, ale udało mi się być serdecznie wyściskaną przez Janka (lub jego demonicznego brata bliźniaka, hmm...)
Stężenie blogerów książkowych na metr kwadratowy zdecydowanie przekroczyło dotychczas znane wartości i jestem pełna podziwu dla Janka, że to wszystko ogarniał :)

Niedziela

Nie wiem jak to się stało, ale w niedzielę udało mi się dotrzeć do wszystkich zaplanowanych autorów i to w dodatku bez kolejek! Słusznym okazało się przełożenie próby zdobycia podpisu na Ekspozycji na niedzielę, w sobotę podobno autor podpisywał swoje książki przez 4 godziny.

Fot. Lubię Czytać LC

Udało mi się zdobyć autograf Maestra Książkowych Suspensów (a od kogo taki tytuł dla Remigiusza Mroza? Zerknijcie TUTAJ), a nawet załapać się na zdjęcie! ;-)


Kolejną książką przywiezioną do podpisu była Szajba na peronie Marty Obuch. Pani Marta (śliczna!) pięknie ozdobiła autograf i chyba było jej miło usłyszeć, że czytałam (i mam) wszystkie książki, które wydała. Z niecierpliwością czekam na kolejną pozycję, nad którą pracuje - również kryminał, z kuchnią francuską w tle. Mmm, będzie pysznie!



Pora teraz na wspomnianą na początku książkę. Zebrałam w niej cztery autografy i mam cichą nadzieję, że w miarę kolejnych targów, uda mi się skompletować podpisy wszystkich autorów, których opowiadania zostały w niej zamieszczone.


Bardzo cieszyłam się na możliwość spotkania Bernarda Minier. Jego Bielszy odcień śmierci zapadł mi w pamięć i tuż przed godziną 12 zaopatrzyłam się w najnowszą książkę tego autora - Paskudną historię. Na stoisku Rebisu, z nadzieją na autograf Miniera, pojawił się też Tomasz Sekielski, wprowadzając odrobinę zamieszania - kto w końcu podpisuje tu książki? ;-) 



Moja znajomość języka Victora Hugo pozwoliła mi na tyle, by się przywitać i przeprosić, że nie mówię po francusku, na co Minier zareagował bardzo sympatycznie, że on nie mówi po polsku :))



I na koniec zdobycze targowe.



Po prawej książki dla chłopców (zupełnie nie moje klimaty ;-)

Po lewej od góry:

Paweł Pawlak Ignatek szuka przyjaciela (ze ślicznym autografem!)
Bernard Minier Paskudna historia
Alek Rogoziński Morderstwo na Korfu
Siedem życzeń (świąteczne opowieści od 7 autorek)
Grzegorz Kasdepke 45 puknięć w głowę

i podarunki od granice.pl, ŚBKów i Targów otrzymane na Zlocie Blogerów:

Joanna Jodełka Ars Dragonia
Michael Jago Prawdziwy George Smiley. Opowieść o agencie, który zainspirował Johna le Carré.

Dziękuję!

Zakupy Najstarszej (w dużej mierze sponsorowane przez rodzicielkę ;-p)


Wspomnień i emocji, tyle, że jeszcze cały następny tydzień targi zajmowały moje myśli. Kolejne już za parę dni w Katowicach, ale niestety nie będę mogła tam pojechać, czego żałuję, przede wszystkim ze względu na ludzi, których można tam będzie spotkać. Ale Warszawa obowiązkowo!

38 komentarzy:

  1. Żeby nie panel fantastyczny, to byśmy słowa nie zamienili, chociaż przynudzaliśmy z tymi naszymi mądrościami tłumaczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jest postęp - w Warszawie to były dwa zdania i uścisk dłoni na do widzenia? Są szanse, że w tym tempie, za 6 lat, na XXV Targi w Krakowie pogadamy z godzinę ;-)
      Wcale tak nie nudziliście :D

      Usuń
    2. Teraz to już zostaniesz brutalnie zagarnięta i zagadana na śmierć :P

      Usuń
    3. Widzę, że się kolejka ustawia do zagadania Aine na śmierć ;-) Jakby co byłem pierwszy :-P

      Usuń
    4. "Hej blogery, nie bijta się, Ma blogerka dwa warkocze, podzielita się" :D

      Usuń
    5. O matulu, nie wiem, czy zdążę do maja warkocze zapuścić... Może córce włosy zetnę?? ;-)

      Usuń
    6. Potraktuj warkocze symbolicznie, kolega Andrzej wprowadza jakieś elementy rywalizacji, zamiast zaproponować wspólny stolik w knajpie :P

      Usuń
    7. Wspólny stolik to oczywista oczywistość (tylko nie na sto osób)... Tu niektórzy wypaczają moje intencje :-P Mówiłem tylko o zagadaniu na śmierć... Chociaż zbiorowe zagadanie też może być ciekawe... dla zagadujących :-D Nie wiem jak dla obiektu zagadania...

      Usuń
    8. Sto osób odpada, co Kraków pokazał nader dobitnie :) Zagadywana chyba nie ma wiele do powiedzenia. Chociaż właściwie powinna :P

      Usuń
    9. Ustalmy, że nie ma. Mogłaby posiłki ściągnąć. Ile blogerek (o autorkach i tłumaczkach nie zapominając) na raz bylibyśmy w stanie przegadać?

      Usuń
    10. No tak do trzech byśmy dali radę. A jakby na zmianę spożywały posiłki i piły, to do pięciu :D

      Usuń
    11. W wersji optymistycznej to tak :-)
      Myślę, że zawczasu trzeba o posiłkach (w obu tego słowa znaczeniu) trzeba myśleć.

      Usuń
    12. Dobrowolnie zgadzam się na zagadanie! :) Wy też możecie liczyć na posiłki, w sensie np. Bazyla ;-)

      Usuń
    13. Załatwimy sobie posiłki, napoje i Bazyla też :P

      Usuń
    14. Jak wieść się rozniesie to już widzę te blogowpisy - wielka ustawka na WTK ;-)

      Usuń
    15. Będziemy większą atrakcją niż te targi i w sumie słusznie :D

      Usuń
    16. ...ale kameralność szlag trafi :-(

      Usuń
    17. Ale możemy bilety sprzedawać :P

      Usuń
    18. Ale ja nie chcę do mikrofonu gadać :( Za samo oglądanie blogerów o średniej wieku zdrowo powyżej średniej, ktoś zapłaci? ;-)

      Usuń
    19. Bilety, żeby z nami pogadać. Kameralnie i bez mikrofonu :) Za transmisję na telebimach oczywiście też zgarniemy.

      Usuń
    20. To mi się podoba :)) Kameralnie.. Rozmarzyłam się :))) W Warszawie to chyba z Andrzejem i jego Anią najdłużej rozmawiałam w kolejce po kawę :D

      Usuń
    21. Pamiętam, pamiętam. Się też rozmarzyłem :-) Z Piotrem i Kasią zamieniłem zdań kilka... Do nadrobienia jest tyle, że się zastanawiam czy to jest sens w ogóle na targi iść? Wypada na chwilę, wiem ;-)

      Usuń
    22. To i tak lepiej niż w kolejce do łazienki :D

      Usuń
    23. Dla kultury ...fizycznej. W zeszłym roku to była ekstremalna odmiana biegu na orientację. Jak już się do kogoś dodzwoniłem, to się okazywało, że jest dokładnie po przeciwnej stronie stadionu.
      Książki owszem były, nawet dużo, ale żebym widział coś nowego to nie powiem, bo nowości pewnie były po kątach pochowane i przywalone stosem bestsellerów.

      Usuń
    24. Kultura fizyczna jest przereklamowana :) Na targach nic nie kupuje, to sobie mogę ganiania oszczędzić.

      Usuń
  2. No właśnie nie wiem, czy Ci wybaczę... olałaś mnie w tym roku... a ja tak na Ciebie czekałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuziu! Nie olałam Cię w najmniejszym stopniu :( Ze wszystkich blogerów, to tylko Ejotek może powiedzieć, że porozmawiałam z nią dłużej niż z Tobą. Wieczór sobotni po prostu mnie przerósł, a w niedzielę pechowo na siebie nie trafiłyśmy...

      Usuń
    2. Aine, to Ty taka rochwytywana, że na kolejne targi to koniecznie musisz same targi odłożyć na bok, zarezerwować stolik i przyjmować wg grafiku na rozmowy :)
      Zuza, co Ty na to? :)

      Usuń
    3. Ja nawet nie wiedziałam, że jestem taka rozchwytywana! Nie było widać ;-)

      Usuń
  3. Oj tam, oj tam...bo się zarumieniłam :P A wiesz że ja też się cieszę z chwil na sofkach/pufkach :)
    Siedem życzeń też mam, ale zazdroszczę Ci spotkania z Magdą Kordel, choć nieco nadrobiłam te straty inaczej ...
    Widzę, że niejako ociupinkę maczałam paluchy w ZZ, bo gdyby nie wyzwanie, nie byłoby Twej nominacji,nie? :D
    Kalendarzy wprawdzie nie mam, ale spotkania z p. Małgosią zazdroszczę też!
    Zaś książki Marty Obuch...hmmm... znów kiedyś będzie to Twoja "wina", ale żadnej nie znam a Ty tak chwalisz.... ale to bliżej emerytury chyba hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maczałaś, maczałaś - nigdy Ci tego nie zapomnę ;-)
      Martę Obuch czytaj koniecznie, trochę wcześniej niż na emeryturze! :D

      Usuń
    2. Nie zapominaj :)
      Kurczę, dopisałam już Obuch do mojej listy zakupów na ...kiedyś, tylko że mam takich więcej... Kurczę, jeszcze kogoś mi polecałaś (oprócz Mroza, bo już odhaczony), ale nie pamiętam kogo...
      To ja się postaram wcześniej, tylko może poleć jakiś tytuł na początek,co? :D

      Usuń
    3. Szajba na peronie :)
      Nie wiem co jeszcze Ci polecałam, ale jak mi się przypomni - napiszę :))

      Usuń
    4. A wiesz, że Szajby się dorobiłam? :P
      Brakuje mi Ciebie w blogosferze, zaczynam się powoli martwić...

      Poza tematem zapraszam do udziału w konkursie: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2015/11/dzis-premiera-dziedzica-r.html

      Usuń
    5. No to bardzo dobrze! Niech się Szajba dobrze czyta!
      Nie martw się - muszę pokonać marazm listopadowy :-)
      <3

      Usuń
  4. Cieszę się, że udało nam się wpaść na chwilę na siebie. Nadrobimy następnym razem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes - koniecznie! Też się bardzo cieszę, że się widziałyśmy. :)

      Usuń