czwartek, 19 czerwca 2014

Morderstwo na mokradłach,

źródło
czyli klasyczne morderstwo według najlepszych tradycji Gloucestershire.[1]

Zamieszkiwanie na angielskiej prowincji może być kuszące - spokój, przestrzenie, herbatki u sąsiadów. Ale niesie ze sobą również ryzyko. Można bowiem, planując ugotowanie pożywnej zupy dyniowej, dokonać w spiżarni makabrycznego odkrycia i znaleźć wśród dorodnych dyń ludzką głowę...

Po takim doświadczeniu nikogo nie dziwi, że nieszczęsna gospodyni w wyniku szoku zaniemówiła. Policja dwoi się i troi, by wyjaśnić sprawę, ale idzie jej to wyjątkowo kiepsko. Stróże prawa nie mogą nawet odnaleźć przynależnego do głowy ciała... W tej sytuacji pani domu musi wziąć sprawy w swoje ręce i decyduje się zwrócić po pomoc do najsłynniejszego prywatnego detektywa Londynu

Nie, oczywiście, że nie chodzi o Sherlocka Holmesa. Przecież każde dziecko wie, że to postać fikcyjna. Pani Bradbury udaje się do Alfreda Bendelina
Wprawdzie przy osobistym spotkaniu Alfred Bendelin nieco rozczarowuje - niestety nie jest tak przystojny, ani postawny, jak można by sądzić z relacji Ruperta Marleya, jego przyjaciela i autora książek relacjonujących dokonania detektywa, ale miejmy nadzieję, że będzie bardziej skuteczny, niż niemrawa policja,  mimo, że początkowo nie pała entuzjazmem, by przyjąć zlecenie.

Pani Bradbury nie zwykła łatwo dawać za wygraną, więc uniki Alfreda Bendolina (Coś tam plótł, że nie nazywa się Bendolin tylko Nick Jones, że nie jest prywatnym detektywem, tylko policjantem, jakby to był jakaś wielka różnica, w końcu adres się zgadza! Chyba mu się już w głowie poprzewracało z tej popularności i zrobił się wybredny, ot co!) nie zdały się na nic i "słynny detektyw", wprawdzie incognito, jako sekretarz pisarza Ruperta Marleya, przybywa do Little Fenn.

Rozwikłanie zagadki, która przypomina splatany kłębek nici, nie będzie jednak proste. Nick poznaje powoli mieszkańców domu Bradburych oraz ich sąsiadów. Z przeprowadzonych rozmów wynika, że nikt nic nie wie, z drugiej jednak strony trudno się pozbyć wrażenia, że jedynym, który nie ma pojęcia o co chodzi, jest właśnie on sam. Nick niespecjalnie może też liczyć na pomoc Ruperta, który jest chyba bardziej zainteresowany piękną Emmą oraz własną osobą i pomysłami do nowej książki niż znalezieniem mordercy.

Czytając o perypetiach nieporadnego i nieśmiałego Nicka oraz wyrafinowanego i ekscentrycznego Ruperta nie mogłam pozbyć się skojarzeń z postaciami ze sztuki Oscara Wilde'a "The Importance Of Being Earnest" znanej w Polsce pod zamiennymi tytułami "Brat marnotrawny" / "Bądźmy poważni na serio", szczególnie z jej ekranizacji z roku 2002. Fabuła oczywiście zupełnie inna, ale wyobrażając sobie Marleya miałam przed oczami Algernona z twarzą Ruperta Everetta, zaś Nick Jones spokojnie mógłby wyglądać jak Colin Firth. Do tego u Wilde'a jeden z bohaterów ma apodyktyczną ciotkę Augustę, zaś Nick Jones był wychowywany przez dwie ciotki - Adelajdę i Aurelię. Przypadek? Prawie na pewno, ale może Sasza Hady lubi tę sztukę Wilde'a?

Zetknięcie Londyńczyków z odmiennym stylem życia oraz wzajemne uprzedzenia przyjezdnych i miejscowych Sasza Hady odmalowała w świetnym stylu, a czytając o pierwszym spotkaniu Nicka i Ruperta z lokalnym chłopcem Nedem trudno opanować wybuchy śmiechu. Mieszkańcy Little Fenn i sąsiedniego Batsford tworzą barwną galerię postaci, wśród których na pierwsze miejsce pod względem osobliwości zdecydowanie wysuwa się Ann Hope ze swoimi dziećmi.

O, proszę, oto z przeciwka nadchodzą właśnie typowi przedstawiciele populacji wiejskiej z Gloucestershire. Zupełnie zwyczajni.

Jednak im bardziej Nick się do nich zbliżał, tym wolniej pedałował, ponieważ wbrew temu co sobie usiłował wmówić, rosnąca w oczach grupka według żadnych standardów nie była ani typowa, ani zwyczajna, ani - prawdopodobnie - normalna. [2]

Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego Nick uznał spotkanych przechodniów za nietypowych, poznać skrywających niejedną tajemnicę mieszkańców Gloucestershire, zatopić się w sennej i mglistej atmosferze angielskiej prowincji przy filiżance herbaty z mlekiem i obowiązkową szarlotką - sięgnijcie po Morderstwo na mokradłach. Koniecznie czytajcie uważnie -  autorka pozostawiła kilka nitek do rozplątania czytelnikowi. Ja biorę się za Trupa z Nottingham!

Morderstwo na mokradłach [Sasza Hady]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Wyzwania: Pod hasłem, Kapitan Żbik i Skandynawowie, Grunt to okładka, Debiuty pisarskie, Z półki.

[1] Sasza Hady Morderstwo na mokradłach, Oficynka, Gdańsk 2013 (61% - ebook)
[2] j.w. (23%)

14 komentarzy:

  1. No tak... stoi na tej mojej półce wraz z Trupem i jakoś żadne wyzwanie jeszcze nie znalazło tyle czasu w moim życiu by je przeczytać... A Twoja recenzja mi trochę poplątała w głowie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo to chyba nie jest recenzja :)) Jakiś taki misz masz skojarzeniowy. Ale Morderstwo czyta się świetnie i bardzo szybko! Spróbuj dwa rozdziały i zdecydujesz.

      Usuń
    2. Obawiam się, że i tak jak zacznę to nie skończę przed końcową okładką hihi :) Narazie jednak recenzyjne stanowią większość, a innych książek włożyć mogę pomiędzy niewiele... ale coraz mniej biorę rec. to i chciałabym w końcu poczytać sporo swoich.
      Misz masz mówisz? :)Skoro tak to czuję się wciągnięta :D

      Usuń
    3. Zacznij, zacznij, pasuje jak ulał do Twojego hasła :)))

      Usuń
    4. Oj, to akurat wiem, że obie części są idealne, ale wiesz że przez chorobę małej zawaliłam w lutym i marcu czytanie recenzyjnych... Teraz ogon się ciągnie i mam jeszcze 2 mega zaległe, muszę się nareszcie odkopać.
      Ale jest takie hasło na ten rok, że powinno się w innym miesiącu udać :P
      Kusisz! :D

      Usuń
  2. Brzmi bardzo interesująco. To zdecydowanie są moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz atmosferę angielskiej wsi i pustkowi, intrygujących bohaterów oraz lżejsze kryminały - powinno się podobać :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię kryminały, lecz do tej mnie jakoś tak nie ciągnie...

    W wolnej chwili zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko musi być właściwy czas i ochota :))

      Usuń
  4. O książce już słyszałam, ale jak to bywa jedni chwalili inni nie, ale kiedyś sama chcę się przekonać i ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że spodobałaby Ci się, ale najlepiej samemu się przekonać :)

      Usuń
  5. Chyba w końcu sięgnę po książki Saszy Hady. oisaj mnie męczy już od prawie roku, no a teraz ma wsparcie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oisaja trzeba słuchać! ;))

      Usuń
    2. Sięgaj, ja też polecam, obydwie. Miodne są :)

      Usuń