środa, 16 grudnia 2020

Wpadły mi w oko, czyli List do Świętego Mikołaja [2020]

Grudzień to czas cudów, może zatem, jakimś cudem, na zakurzonym blogu pojawi się wreszcie nowy post. Są szanse, że przyda się pomocnikom Świętego Mikołaja. A trzeba przyznać, że nie ma ten Święty łatwo ze mną. List napisany w ostatniej chwili, w dodatku jak coś bardzo chcę - to mogę po prostu sobie to kupić (uroki bycia dorosłym), a w sumie i tak numerem 1 na liście życzeń, byłaby prośba, by najbliższe miesiące były prozaicznie zwyczajne i spokojne.

Super byłyby też takie kupony do użycia w razie potrzeby/ochoty - na przykład kupon na godzinę czytania, ale takiego, że nikt nic ode mnie nie chce, nic nie muszę tłumaczyć, zaganiać, pilnować, no i żeby w tyle głowy nie dzwoniło, że jeszcze trzeba dokończyć poprawianie zadań z próbnej matury, albo napisać kolejne sprawozdanie, bądź sprawdzić czy przypadkiem pranie nie wypełzło z kosza na brudy.

Miejmy jednak nadzieję, że nawet bez takich kuponów będzie wkrótce trochę wolnego czasu na czytanie zarówno zgromadzonych zapasów, jak i książek, które, mam nadzieję, znajdę pod choinką.

Na początek tytuły, które już mamy, ale może będą dla kogoś inspiracją w prezentowych zakupach last minute.

🎄🎄🎄

[okładki i opisy książek pochodzą ze stron wydawnictw lub księgarni, kliknięcie na grafiki przeniesie Was do źródeł :)]

Świeżynka, mój self-prezent mikołajkowy - cudownie grubiutka, ulubione autorki i do tego baśnie 💗

Harde Baśnie 

Antologia

SQN


Baśń. Raz powstała, zaczyna żyć własnym życiem

Na pewno znasz przynajmniej jedną wersję tej historii. Może w Twojej Czerwony Kapturek był niewinną bajką dla dzieci? Może znasz jej brutalniejszą wariację?

Pozwól, że opowiem Ci o jeszcze jednej.

niedziela, 19 lipca 2020

Moje ukochane miejsca na Ziemi [wpis zainspirowany przez ŚBK]

W maju tematyczny wpis Śląskich Blogerów Książkowych [Agnieszka, Zuzanna, ktoś jeszcze?] o ulubionych miejscach na Ziemi obudził we mnie cichutki głosik, by znowu tutaj zacząć pisać. Trzeba było całego czerwca i ponad połowy lipca, by coś w końcu się wykluło. Kwarantanna, niczym wampir, wyssała ze mnie energię, a już na pewno zapał do siadania przy komputerze.

[Dygresja] Ja nie wiem doprawdy, kto był adresatem tych wszystkich artykułów, porad jak się nie nudzić w czasie lockdownu. Na samym początku, w marcu, też mi się wydawało, że o ho ho, tyyyle przeczytam, opiszę zaległe lektury na bloga, zrobię generalne porządki. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany, tak mało wolnego czasu, to już dawno nie miałam. Ale przeżyłam, nie zrobiłam nikomu krzywdy, choć nie zapomnę, gdy w trakcie video konferencji syn się wydarł z piętra wyżej Mamooo! Wywaliło mnie z matmy! Mówiłem, żeby ogarnąć światłowód!!! 
Raczej nie grozi mi rozwód - wręcz przeciwnie, za parę dni będziemy świętować, choć zupełnie inaczej niż było zaplanowane, 25 lat małżeństwa. 💗

Dałam radę (mam na myśli kwarantannę, nie małżeństwo), może uda się też reanimować bloga?

Trochę z tęsknoty za podróżami, trochę z wdzięczności za to co mam, zapraszam, zajrzyjcie do moich ukochanych miejsc.