Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iberoamerykańska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 kwietnia 2014

Dom duchów

źródło
Pierwsza powieść Isabel Allende to jeden z największych bestsellerów literatury iberoamerykańskiej. Dom duchów jest pełną ciepła opowieścią o rodzinie Estebana Trueby, o pokoleniach kobiet, które go otaczały, o jego dzieciach i wnukach. Ich losy splatają się z historią i są świadectwem dramatycznych przemian na przestrzeni dwudziestego wieku. Gwałtowny temperament ojca rodziny i szczególna nadwrażliwość jego żony komplikują wzajemne relacje bohaterów i choć prowadzą do tragicznych przesileń, równocześnie składają się na serdeczną opowieść o świecie wielkich codziennych emocji.

Dom duchów od pierwszych zdań wciąga czytelnika w niezwykłą opowieść, niezwykłą pod wieloma względami. Zacznijmy od postaci - teoretycznie to historia życia Estebana Trueby, to on jest trzonem tej książki, to jego losy śledzimy. Ale w rzeczywistości głównymi bohaterkami są kobiety otaczające Estebana, jego matka i siostra, żona Clara, córka Blanca i wnuczka Alba. Każda z nich jest inna, ale na swój sposób wyjątkowa. Ich niezłomność, ujawniający się w najtrudniejszych sytuacjach hart ducha, pomaga podnieść się po dramatach, które nie omijają nikogo. To takim kobietom zadedykowała swą książkę Isabel Allende.


Nietypowa jest też narracja tej opowieści. Allende, poza głównym narratorem, którego tożsamość poznajemy pod koniec książki (choć możemy domyślać się wcześniej), oddaje też głos Estebanowi Truebie, pozwalając mu przedstawić własną wersję wydarzeń. Autorka bawi się również czasem opowieści, płynnie przechodzi z teraźniejszości w przyszłość, by za chwilę zatoczyć koło i nawiązać do wydarzeń z przeszłości. 
Piszę (…) bo pamięć jest ulotna, a żyje się bardzo krótko i wszystko dzieje się tak szybko, iż nie potrafimy dostrzec związku między wydarzeniami i ocenić konsekwencji czynów, wierzymy w fikcję czasu, w teraźniejszość, przeszłość i przyszłość, ale być może wszystko dzieje się jednocześnie [1]
Wspomnienia i wizje, przeczucia, sny i przeznaczenie przenikają się z codziennością, tak jak w świat realny zupełnie naturalnie wchodzą zjawy, legendy, magia, zjawiska nadprzyrodzone. To, jak odczytamy i zrozumiemy ten świat, zależy od czytelnika.

niedziela, 30 marca 2014

Legendy gwatemalskie

Poetycka interpretacja mitologii Majów przemieszanej w przedziwny sposób z kulturą chrześcijańską.

Astúrias w sposób niemal naturalny łączy w „Legendach...” mity Majów z symbolami religii chrześcijańskiej – warkocz mniszki staje się nocnym potworem z indiańskich opowieści, Inkwizycja skazuje na śmierć indiańskiego czarownika, a ofiarą diabła staje się zarówno indiański chłopiec, jak i ksiądz. W tej poetyckiej wizji kultury przenikają się wzajemnie i łączą w jakąś niesamowitą całość – identycznie jak "piętrowe" miasta wyrastające jedne na drugich – nowe sięgają korzeniami do swych poprzedników, których duchy snują się po ich ulicach. Nie ma sztywnego podziału, nie ma przerwy - jest tylko ciągłość istnienia.

Gdy pożyczałam tę cieniutką (112 stron) książeczkę z biblioteki, nie sądziłam, że będę ją czytać blisko trzy tygodnie. Oczywiście, nie czytałam tylko tej pozycji. W międzyczasie przeczytałam sześć innych tytułów, zaś prozatorski debiut Astúriasa dawkowałam po parę stron. Nie umiałam czytać tych opowieści szybciej, tak jak nie da się pochłaniać wierszy w tempie takim, jak czyta się wciągającą powieść sensacyjną, czy obyczajową. Bo choć napisane prozą, to Legendy gwatemalskie są poematami mającymi zdecydowanie bliżej do surrealistycznych snów niż do rzeczywistości.