wtorek, 31 lipca 2018

Wyścigi - trup jako pretekst do opowieści o namiętności


Po urlopowych wojażach, w trakcie ogarniania domowego chaosu,  rozpakowywanych walizek, ton prania i szykowania dzieci na obozy, poczułam wyraźnie, że tylko Chmielewska może mnie uratować. Padło na Wyścigi, których nie czytałam już blisko z 2 dekady, chociaż patrząc na stan tej książki, wydanej w 1992, trudno w to uwierzyć. W ciągu pierwszych paru lat po wydaniu, dwu (trzy?) krotne czytanie spowodowało, że część kartek nieodwołanie odseparowało się od macierzy. Uroki kiepsko klejonych książek z lat dziewięćdziesiątych... 

Wyścigi (i rok młodsza Florencja, córka Diabła) to kryminały, w których trup i śledztwo z nim związane, są tak naprawdę pretekstem do opowieści o wyścigach konnych - wielkiej pasji autorki. 

Joanna po znalezieniu ciała jednego z dżokejów, zostaje nieformalnym konsultantem policji - ekspertem od warszawskich wyścigów na Służewcu. Niepojęte dla osoby z zewnątrz zależności między trenerami, dżokejami, stajniami, namiętności targające graczami, przesądy i żargon, zrozumiały tylko dla wtajemniczonych, znacznie utrudniają pracę policji. A na torze dzieją się rzeczy co najmniej dziwne. Fuks goni fuksa, dżokeje buntują się przeciwko mafii, zaś Joanna obserwuje, podpytuje i wyciąga wnioski, które podsuwa policji.

Czytelnik nie ma łatwo. Od pierwszych stron zostaje rzucony na głęboką wodę - bomba idzie w górę i nikt nie będzie pytał, czy rozumiesz o co chodzi. Jednak dzięki temu, że Joanna tłumaczy sympatycznemu policjantowi zasady gry, szybko wszystko staje się jasne. Jeśli jednak potrzebujesz dodatkowych wyjaśnień - nic się nie martw. Nowicjuszka na wyścigach, to kolejna okazja, by zrozumieć co to znaczy zamknąć trójkąt, grać górą, czy kończyć ścianą.

Wyścigi nie są moim ulubionym kryminałem Chmielewskiej - śledztwo nie jest jakoś specjalnie wciągające - to przede wszystkim rozmowy przy lepiej lub gorzej zastawionym stole. Warto jednak przeczytać Wyścigi dla wyścigów. Autorka kapitalnie sportretowała środowisko związane z torem służewieckim, układy i zależności, język. Bez ogródek wytknęła nieprawidłowości związane z organizacją warszawskich wyścigów. Nie zabrakło też anegdot, czy opowieści o Wielkiej Pardubickiej. Nie da się ukryć, że Chmielewska potrafiła zainteresować dość specyficznym tematem, bo przecież większość z nas na wyścigach konnych jednak nie bywa. 


Joanna Chmielewska Wyścigi, Polski Dom Wydawniczy, Warszawa 1992



sobota, 30 czerwca 2018

Wakacyjne przygody #1 - Inny Piotrek i bandyci

źródło
Rozpoczęły się wakacje - pora na przygodę!

W hoteliku Motylek krzyżują się drogi dwóch nastoletnich chłopców, obu o wdzięcznym imieniu Piotr.
Piotr A. wraca z rodzicami do Warszawy, zaś Piotr K. jedzie z tatą i jego nową partnerką na tygodniowy urlop w Krynicy. Chłopcy nie zamienią ze sobą nawet słowa, ale ich spotkanie będzie znacząco wpłynie na obie rodziny.

Piotrka porywają bowiem bandyci - jednak zamiast syna  bogatego biznesmena, w ich łapy wpada syn niezamożnego weterynarza. Komedia omyłek jak się patrzy - bandyci żądają okupu nie od tego ojca, co powinni, wskutek dramatycznych okoliczności, uzewnętrzniają się ukrywane dotąd cechy niektórych bohaterów, zaś inni dostrzegają, kto tak naprawdę jest dla nich ważny.

Inni Piotrek i bandyci to kryminał dla młodszych uczniów (7-10 lat), w którym dużo się dzieje, a Irena Landau porusza bardzo ważne problemy, z którymi często muszą się zmierzyć dzieci - kłótnie rodziców, rozwody, nowi partnerzy, ale czyni to w lekkiej, przestępnej dla dzieci formie. Akcja książki pokazana jest z kilku perspektyw - obu chłopców (z przewagą porwanego Piotrka, którego autorka dopuściła do głosu, jako narratora w części książki) porywaczy, rodziców obu Piotrków, ale również pracowników Motylka.

Irena Landau kilkukrotnie podkreśla, że chociaż o porwaniu fajnie czyta się w książkach i może wydawać się ono niesamowitą przygodą, godną opowiadania w szkole, to w rzeczywistości z obcymi nie ma żartów, a takie przeżycia nie powinny stać się niczyim udziałem.




Inny Piotrek i bandyci Irena Landau, il. Olga Reszelska, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2012.

Czerwcowe (i majowe) rozmaitości (nie tylko) obyczajowe

Mój tegoroczny czerwiec to porażka, jeśli chodzi o statystyki czytelnicze. Zwykle u mnie to wrzesień jest taki kiepskawy, ale w tym roku szósty miesiąc ma szanse na zwycięstwo w tej konkurencji. Na szczęście maj był łaskawszy czytelniczo i w dzisiejszym wpisie słów parę o kilku książkach przeczytanych w maju i czerwcu.

źródło
Po lekturze Zamachowca, poszłam za ciosem i kontynuowałam znajomość z Anniką Bengtzon. Ciekawe były to spotkania, szczególnie, że autorka zafundowała czytelnikowi podróż w przeszłość. W Zamachowcu Annika ma dwoje dzieci, jest szefową działu w popołudniowej gazecie, zaś Studio Sex opisuje wydarzenia z czasu stażu Anniki, dobrych kilka lat przed akcją Zamachowca.

Przypadkowo odebrany telefon na redakcyjnym biurku, otwiera przed młodą stażystką szansę na gorący temat. Anonimowy rozmówca zawiadamia dziennikarkę o znalezionych na cmentarzu zwłokach młodej kobiety. Annika cała sobą angażuje się w przedstawienie tej sprawy. Rozmawia ze świadkami, dociera do współlokatorki zamordowanej, poznaje świat sex clubów i jego powiązania z polityką, a jednocześnie zaczyna stąpać po cienkiej linii, która dzieli dążenie do rzetelnego zaprezentowania sylwetki ofiary, opowiedzenia jej historii, od pogoni za sensacją i żerowania na ludzkiej tragedii. 

Zakończenie książki jest emocjonujące, przyznam, że mnie zaskoczyło. Zobaczyłam Annikę w zupełnie innym świetle, i okazało się, że dziennikarskie dochodzenie jakie prowadziła, miało dla niej jeszcze większe znaczenie i ładunek emocjonalny, niż wydawało się na początku.

wtorek, 26 czerwca 2018

Czerwcowe przyjemności, czyli co przybyło w biblioteczce

Pora troszkę powymiatać pajęczyny z kątów bloga, a w tym celu przyda się coś, czego nie było tu już od bardzo dawna, czyli stosik z nowościami.

Oczywiście książki do mojego domu przybywały (w sumie najwyższa pora, by poprzeglądać półki i część tytułów uwolnić w świat), ale na blogu się nimi nie chwaliłam.

Sporo nowych pozycji (choć wcale niekoniecznie nowości) przybyło też na czytniku, ale e-booki są mniej wizualnie atrakcyjne (za to jak oszczędne z miejscem!) i dlatego dzisiaj tylko o papierowych czerwcowych nabytkach.


Po lewej stronie, w klimatach fantastycznych, skutek empikowej promocji z Grupą Wydawniczą Foksal - druga książka za 0,02 zł.
Oczywiście musiało być parzyście i tak przybyły cztery książki:

z myślą o Najstarszej - mam nadzieję, że jej się spodoba, trylogia Wojna lotosowa Jay'a Kristoffa 
  • Tancerze burzy
  • Bratobójca
  • Głosząca kres
oraz pierwszy tom cyklu Arwen Elys Dayton Poszukiwaczka. Jeśli będzie w naszym guście, pomyślimy o następnych.