Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2018

Lato z książką - Prowansja i Morderstwo przy rue Dumas



Wydawnictwo Smak Słowa ma dobrą rękę do ciekawych, nietypowych kryminałów. To dzięki nim poznałam książki norweskiego policjanta Jørna Lier Horsta, niemieckie kryminały kulinarne Toma Hillenbranda (szkoda, że wydano tylko dwa), zaś w tym roku przyszła pora na  kryminały francuskie z kroplą brytyjskości, choć napisane przez  Kanadyjkę.

Morderstwo przy rue Dumas to druga część serii "Verlaque i Bonnet na tropie". Pierwsza - Śmierć w Chateau Bremont - wprowadza na scenę literackich śledztw dość nietypowy duet: sędziego i profesorkę prawa. Sędzia Antoine Verlaque to człowiek z wysokim poczuciem własnej wartości, smakosz i erudyta. Prowadząc dochodzenie w sprawie śmierci miejscowego arystokraty, zwraca się z prośbą o pomoc do swojej dawnej miłości, profesor lokalnego uniwersytetu Marine Bonnet. Wspólne śledztwo i związane z nim przeżycia na nowo zbliżają tych dwoje do siebie i w drugiej części serii, choć mają oni jeszcze różne wątpliwości i wahania, to de facto są znowu parą.

W Morderstwie przy rue Dumas wyjaśniają razem zagadkową śmierć dziekana wydziału teologii. Kto by pomyślał, że na uniwersytecie w Aix-en-Provence i to jeszcze na takim wydziale, może być tak niebezpiecznie.

niedziela, 5 listopada 2017

Kopciuszek w latach dwudziestych


Dziś Międzynarodowy Dzień Postaci z Bajek - z tej okazji zapraszam na spotkanie z Kopciuszkiem.


Klasyczna baśń Charlesa Perraulta w tłumaczeniu Zofii Beszczyńskiej nie zaskakuje treścią - jest to dobrze znana nam historia półsieroty, która po drugim ożenku ojca zyskuje oprócz macochy i dwóch sióstr przyrodnich pozycję służącej we własnym domu. Bal u królewicza, matka chrzestna w roli dobrej wróżki, karoca z dyni, szklany pantofelek - wszystko jest na swoim miejscu.

To co niezwykłe w tym wydaniu, to umiejscowienie akcji w Anglii lat dwudziestych XX wieku poprzez niezwykłe, pełne szczegółów, realistyczne ilustracje włoskiego artysty Roberto Innocentiego. Suknie, uczesania, samochody, angielska architektura i wnętrza - Kopciuszek z nieokreślonej bajkowej krainy trafił w czasy dużo nam bliższe, choć należące już do przeszłości.

Czy był to udany eksperyment? Zobaczcie sami.


[1]

czwartek, 30 czerwca 2016

Matt Hidalf i Błyskawica Widmo

źródło
Matta Hidalfa poznajemy w przededniu jedenastych urodzin. Nadchodzący dzień jest przez chłopca oczekiwany od długiego czasu, ponieważ ukończenie 11 lat umożliwia chłopcom zdawanie egzaminu do prestiżowej Akademii Elity, która kształci przyszłych wojowników i obrońców królestwa. 

Egzamin jest bardzo trudny, wymaga między innymi dokładnej znajomości Konstytucji państwa, zaś cały sztab specjalistów czuwa nad uniemożliwieniem kandydatom ściągania

Matt jest jednak przekonany, że będzie pierwszym uczniem, któremu uda się zdać egzamin w  wyniku oszustwa. Czy rzeczywiście zdoła przechytrzyć profesorów?

Przygody Matta Hidalfa porównywane są do historii Harry'ego Pottera, ba Matt jest nazywany następca Harry'ego. Sam autor podkreśla swoje zafascynowanie cyklem J.K.Rowling, a podobieństwa między obydwiema powieściami są uderzające. Dla obu bohaterów dzień 11 urodzin ma decydujące znaczenie i przesądza o przyjęciu do magicznej szkoły, obydwaj chłopcy są obdarzeni niezwykłymi zdolnościami, mają niepokojące wizje. Wszystko wskazuje na to, że Matt, podobnie jak Harry, ma do odegrania ważną rolę w obronie innych przed złem. Z drugiej strony sporo też różni naszych bohaterów - ta najistotniejsza różnica, to typ bohatera jakim są ci dwaj chłopcy. Matt w przeciwieństwie do Harry'ego, postaci zdecydowanie pozytywnej i altruistycznej, jest egoistycznym, choć genialnym, rozrabiaką, kłamczuchem i krętaczem. Wszystko czego się podejmuje jest przekalkulowane starannie i najważniejszym kryterium jest zysk Matta Hidalfa. Poza tym Matt pochodzi z wpływowej, bogatej rodziny, ma trzy siostry (co ciekawe, wszystkie noszące imię Julita, za to obdarzone przydomkami nawiązującymi do koloru włosów - Złota, Srebrna i Miedziana), które wspierają niejednokrotnie brata w jego przedsięwzięciach.

Jakie tajemnice kryje Akademia Elity? Kim są złowrodzy bracia Estaff? Jak Matt poradzi sobie z zadaniem zleconym mu przez nauczycieli? Czy nauczy się współpracy z innymi uczniami? I kto jest tajemniczym ukochanym Złotej Julity?

sobota, 30 kwietnia 2016

Tato, gdzie jedziemy?

Każdy oczekujący dziecka rodzic ma jedno życzenie, modlitwę - żeby tylko było zdrowe. Nawet jeśli mamy jakieś preferencje, chcielibyśmy dziewczynkę, czy chłopca, żeby urodziło się w wcześniej, czy później, to wszystko w gruncie rzeczy nie ma znaczenia - żeby tylko było zdrowe...

Niechaj ci, którzy nigdy się nie bali, że będą mieli nienormalne dziecko, podniosą rękę.
Nikt nie podniósł ręki.
Wszyscy myślą o tym tak, jak myśli się o trzęsieniu ziemi, jak myśli się o końcu świata. Jak myśli się o czymś, co zdarza się tylko raz.
Ja końca świata zaznałem dwukrotnie. [1]

Jean-Luis Fournier jest ojcem dwóch upośledzonych zarówno fizycznie, jak i umysłowo, chłopców. Książka Tato, gdzie jedziemy? to zbiór krótkich tekstów, w których autor przybliża postacie obu synów, dzieli się swoimi refleksjami i doświadczeniami, opisuje scenki z życia ojca ciężko chorych dzieci. Pomimo tak trudnego tematu pisze z niesamowitą lekkością i humorem podszytym sarkazmem.

We wstępie, w formie listu do synów, wyjaśnia:

Mówiąc o dzieciach upośledzonych, ludzie przybierają minę stosowną do okoliczności, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choć raz mówić o was z uśmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie. [2]

[3]
Fournier pisze w sposób wyjątkowy o Mathieu i Thomasie. Będąc satyrykiem, łamie tabu, żartując z synów, z siebie, z ich upośledzenia.  Pisze o niespełnionych marzeniach, o rzeczach których chłopcy nigdy nie zrobią, o reakcjach innych ludzi. Domaga się prawa do śmiania się z synów, z ich niedoskonałości.

sobota, 13 lutego 2016

A gdzie tytuł?


źródło
Hervé Tullet, francuski autor i ilustrator ma bardzo niestandardowe podejście do książek. Parę lat temu zachwyciła nas genialna w swej prostocie Naciśnij mnie - książka prawdziwie interaktywna, choć pozbawiona baterii, tajemnych urządzeń, czy dźwięków. I choć przeznaczona dla młodszych dzieci, to Najmłodszy do dziś potrafi wyciągnąć ją z półki i samodzielnie już przeczytać oraz potrząsać, naciskać, obracać.

W A gdzie tytuł? figiel polega na czymś innym. Okazuje się, że można książkę otworzyć nie w porę, a brak tytułu to nasz najmniejszy problem.

Bohaterowie wcale nie spodziewają się czytelnika i nie mają gotowej historii do opowiedzenia. Ba, my po prostu im przeszkadzamy, przerywając na przykład pasjonującą zabawę.





W końcu nas jednak zauważają, ale powitanie trudno nazwać entuzjastycznym...


wtorek, 29 lipca 2014

Pani komisarz nie znosi poezji

źródło
i wcale jej się nie dziwię! To, przez co przeszła w związku z pewnym sonetem, może skutecznie zniechęcić do poezji, a do twórczości Charlesa Baudelaire'a w szczególności.

Wiersz, który znaleziono w sakwie zamordowanego bezdomnego, zdaje się być nie tylko nieznanym utworem wspomnianego przedstawiciela poètes maudits, ale sam również wydaje się być przeklęty. Niemal każdy, kto miał z nim bliższą styczność umiera w gwałtownych okolicznościach... 

Wyjaśnieniem zagadkowych morderstw zajmuje się tytułowa pani komisarz - Viviane Lancier, która byłaby zdecydowanie szczęśliwsza, gdyby ta sprawa nie trafiła do jej wydziału. A wystarczyłoby, żeby jej asystent, porucznik Augustin Monot nie był nadgorliwy.

Starego nie należało przenosić: dopóki leżał przy wejściu na most, ta sprawa podlegała naszym kolegom z prawego brzegu, ale w efekcie pańskich działań znalazł się na quai Conti i to pan przyjął zeznanie. A więc my musimy się tym zająć. [1]

Nie jest to ani pierwszy, ani ostatni raz, gdy młody Monot denerwuje swoją szefową do granic możliwości. Nie jest to może bardzo trudne, bo Viviane nie znosi mnóstwa rzeczy - młodych, którzy chcą się zabawić podpalając samochody czy dewastując supermarkecik, sędziów w średnim wieku, oglądających się ( i nie tylko) za stażystkami, dzisiejszej Francji, życia paryskiego, nieustających diet i własnego odbicia w lustrze. Porucznik Augustin Monot jest młody, bardzo przystojny, wykształcony (licencjat z literatury), pełen zapału i ogromnie niedoświadczony jako policjant. Uczucia miotające Viviane w związku z jej nowym współpracownikiem są pełne sprzeczności - od irytacji połączonej z nieodpartą ochotą na zmieszanie porucznika z błotem, po macierzyńską opiekuńczość i zupełnie nie-macierzyńską zazdrość.

wtorek, 15 lipca 2014

Bielszy odcień śmierci

Ten wpis miał się ukazać wczoraj, w końcu 225 rocznica zdobycia Bastylii to dobra okazja, by napisać coś o francuskiej książce. Nie zawsze jednak wszystko idzie zgodnie z planem, więc o zimowym francuskim śledztwie w Pirenejach będzie dzisiaj.

Bielszy odcień śmierci Bernarda Minier to debiut powieściowy tego autora, fantastycznie przyjęty przez miłośników kryminałów i thrillerów.

Martin Servaz, czterdziestoletni komendant z Tuluzy zostaje w trybie pilnym wezwany do elektrowni wodnej w pirenejskiej dolinie z powodu makabrycznego znaleziska. 

W tym samym czasie Diane Berg, młoda psycholożka, rozpoczyna pracę w Ośrodku Psychiatrii Penitencjarnej dr. Charles’a Wargniera - położonym na zupełnym odludziu, ściśle strzeżonym zakładzie dla szczególnie niebezpiecznych przestępców. Nie ma pojęcia, jak bardzo posada, o którą zabiegała, będzie odbiegać od jej wyobrażeń, a przygotowanie i wykształcenie okażą się zdecydowanie niewystarczające. 

Gdy technicy policyjni zidentyfikują w kolejce górskiej, prowadzącej do miejsca zbrodni, ślad DNA, jednoznacznie wskazujący na jednego z pacjentów ośrodka, śledczy nie unikną wizyty w zakładzie. Czy to możliwe, że najniebezpieczniejszy i najbardziej pilnowany lokator ośrodka wydostał się z niego, popełnił odrażający czyn, a następnie wrócił grzecznie do celi?  A może w ogóle nie miał z tym nic wspólnego i ktoś prowadzi z policją jakąś grę? Pytań wiele, odpowiedzi brak, a to dopiero początek dramatycznych wydarzeń.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Wracając na chwilę do dzieciństwa

źródło
Jak wyglądają Wasze relacje z rodzeństwem w dorosłym życiu? Partnerzy, dzieci, praca, codzienne zabieganie, nierzadko duże odległości. Nie jest łatwo, prawda? Do szczęściarzy należą też ci, którzy mogą powiedzieć, że po małżeństwie  brata, czy siostry zyskali nowe rodzeństwo. Częściej chyba wspinamy się na wyżyny dyplomacji (albo i nie) w relacjach z nowo zyskaną rodziną i uprzejmie się uśmiechamy. Czy tak sobie to wyobrażaliśmy będąc dziećmi?

Rodzeństwo Garance, Simon i Lola wybierają się na wesele kuzyna. Liczą na to, że spotkają się tam także z czwartym, najmłodszym bratem - Vincentem. Podróż z Paryża do Limousin odbywają samochodem Simona i jego żony Carine, która nie jest zadowolona z przymusowego towarzystwa szwagierek. W sumie to nie ma co się jej dziwić - idealizujące starszego brata Garance i Lola są mistrzyniami w zatruwaniu życia irytującej bratowej.

Gdy byłyśmy małe, leżałyśmy czasami na wykładzinie w jego pokoju i słuchałyśmy płyt, lustrując go spojrzeniem, kiedy odrabiał nasze prace domowe. Bawiłyśmy się wyobrażając sobie naszą przyszłość. Przepowiadałyśmy mu:- Jesteś taki uprzejmy, że pewnie dasz się omotać jakiejś nudziarze.
Bingo. [1]

Długa podróż jest okazją do wspomnień i rozliczeń z przeszłością.