Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miguel Ángel Astúrias. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miguel Ángel Astúrias. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Legendy gwatemalskie

Poetycka interpretacja mitologii Majów przemieszanej w przedziwny sposób z kulturą chrześcijańską.

Astúrias w sposób niemal naturalny łączy w „Legendach...” mity Majów z symbolami religii chrześcijańskiej – warkocz mniszki staje się nocnym potworem z indiańskich opowieści, Inkwizycja skazuje na śmierć indiańskiego czarownika, a ofiarą diabła staje się zarówno indiański chłopiec, jak i ksiądz. W tej poetyckiej wizji kultury przenikają się wzajemnie i łączą w jakąś niesamowitą całość – identycznie jak "piętrowe" miasta wyrastające jedne na drugich – nowe sięgają korzeniami do swych poprzedników, których duchy snują się po ich ulicach. Nie ma sztywnego podziału, nie ma przerwy - jest tylko ciągłość istnienia.

Gdy pożyczałam tę cieniutką (112 stron) książeczkę z biblioteki, nie sądziłam, że będę ją czytać blisko trzy tygodnie. Oczywiście, nie czytałam tylko tej pozycji. W międzyczasie przeczytałam sześć innych tytułów, zaś prozatorski debiut Astúriasa dawkowałam po parę stron. Nie umiałam czytać tych opowieści szybciej, tak jak nie da się pochłaniać wierszy w tempie takim, jak czyta się wciągającą powieść sensacyjną, czy obyczajową. Bo choć napisane prozą, to Legendy gwatemalskie są poematami mającymi zdecydowanie bliżej do surrealistycznych snów niż do rzeczywistości.