Na szary jesienny nastrój
najlepszy jest bukiet astrów
takich świeżych, ciężkich
od rosy, żeby zaraz wilgotniały
nosy, żeby w oczach zapłonęły
wszystkie barwy... -Chcesz spróbować?
Bukiet astrów narwij!
Koniec lata zwykle nastraja mnie nostalgicznie, szkoda ciepłych dni, coraz mniej słońca, nie wspominając o urlopowo-wakacyjnych powrotach i szkolno-rodzicielskich obowiązkach. Tegoroczny wrzesień, pomimo deszczowego początku, daje się jednak lubić. Najpierw wróciła Paulina, dzieciaki bezproblemowo zaczęły szkołę/zerówkę, pogoda od paru dni naprawdę śliczna (tylko te słoneczne promyki jakoś bezlitośnie dają do zrozumienia, że okna powinnam umyć...), a w czwartek przyszła paczka z zamówieniem z Naszej Księgarni. :)) Z radością donoszę zatem, że ten piękny wrześniowy weekend spędzam w Młynie nad Czarnym Potokiem :))