źródło www.fabrykaslow.com.pl |
Być wampirem w PRL to nie przelewki! W społeczeństwie bezklasowym trudno tytułować się hrabią. Płaszcz i smoking nosi albo kelner albo iluzjonista, a krew obywateli Rzeczpospolitej Ludowej ma posmak deficytu i reglamentacji.
Ale my, wampiry z PRL, mamy swoją godność! Nie wysysamy biednych sarenek i króliczków. Nie nazywamy tego WEGETARIANIZMEM! Może nie pamiętamy już o wampirzych mocach, ale mamy spryt nasz narodowy!
To moja pierwsza książka Andrzeja Pilipiuka. Czytając opinie innych czytelników widzę, że jest uważana za jedną ze słabszych jego książek, z tym większym zainteresowaniem sięgnę po pozostałe pozycje. Opierając się głównie na opisie z okładki - miałam zupełnie inne wyobrażenie o zawartości.