piątek, 26 września 2014

Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai


W małym szwedzkim miasteczku Valleby od kilku lat istnieje cieszące się międzynarodową sławą biuro detektywistyczne. Wprawdzie jego założyciele - Lasse i Maja, nie są świadomi swej popularności poza rodzinną miejscowością, ale sukces tego dwuosobowego przedsięwzięcia nie podlega dyskusji. Oprócz rozwiązania kilkunastu zagadek kryminalnych, największym osiągnięciem Lassego i Mai jest rozpropagowanie klasycznej, detektywistycznej literatury wśród najmłodszych czytelników. Ba, zaryzykuję tezę, że mogli się przyczynić do rozprzestrzenienia w tej grupie wiekowej bakcyla czytania w ogóle - nie tylko kryminałów.

Książki o przygodach młodych detektywów sprzedają się w milionowych nakładach w 30 krajach, a cała seria liczy już ponad 20 tytułów.

Pierwsze, wydane w Polsce sześć lat temu, kupowałam córce, która już wtedy była na nie ciut za duża, ale polubiła Lassego i Maję do tego stopnia, że do dziś ma sentyment do tych książeczek. Nowe tytuły pojawiają się więc nadal w naszym domu, tym bardziej, że jest w nim siedmiolatek, który wprawdzie jeszcze do Valleby nie zawitał, ale wkrótce trzeba będzie nadrobić to niedopatrzenie.

Mapa zamieszczona jest na początku każdej książki [1]

Martin Widmark znalazł sposób na intrygującą historię z zagadką opisaną prostym, zrozumiałym językiem, który jednocześnie jest daleki od infantylności, a dziecięcy odbiorca jest traktowany przez autora całkowicie poważnie i z szacunkiem. Duża czcionka, liczne ilustracje (które są jedyną rzeczą, niezachwycającą mnie w 100%, ale o tym niżej), ciekawe rozwiązania graficzne i bardzo staranne wydanie, zachęcają początkującego czytelnika do lektury.

W siedzibie biura detektywistycznego [2]
Głównie bohaterowie - Lasse i Maja to przyjaciele z jednej klasy. W przeciwieństwie do wielu detektywów - amatorów, szczególnie młodocianych, miejscowe organy ścigania, w osobie komisarza policji, całkowicie akceptują ich hobby i doceniają pomoc w rozwiązaniu zagadek kryminalnych. Komisarz często nazywa Lassego i Maję swoimi małymi asystentami, zaś lokalna gazeta zawsze wyraźnie podkreśla ich wkład w złapanie przestępcy. 

Komisarz zdradza dzieciom, co jest przewożone
w pociągu do Kristinelund [3]

Każda historia poprzedzona jest prezentacją bohaterów, zaś szczegółowe plany i schematy pomagają czytelnikowi zorientować się w topografii i brać niemal czynny udział w rozwikłaniu zagadki.

Plan kina w Valleby [4]


źródło

Tajemnica kina to szósta część serii, ale książki te można czytać w dowolnej kolejności.

W Valleby zostały uprowadzone pieski. Zrozpaczeni właściciele gotowi są zapłacić kilkutysięczny okup, ale nawet wtedy nie ma gwarancji, że pupile wrócą bezpiecznie do domu.

Lasse i Maja bardzo przejmują się losem zwierzaków i po trzecim porwaniu postanawiają dowiedzieć się więcej na ten temat.
Przypadek sprawi, że podczas seansu filmowego wpadną na trop, a kluczowe znaczenie będą miały muzyczne zdolności pewnego niewielkiego pudelka.






źródło

Tajemnica pociągu to powiew świeżości w Biurze Lassego i Mai. Większość rozwiązanych przez dzieci spraw miała miejsce w Valleby. Tym razem jednak, w trakcie podróży do dziadka Lassego, zmierzą się z zagadką ukradzionych z transportu kolejowego czterech milionów koron.

Kto pociągnął za hamulec bezpieczeństwa? Kto i kiedy ukradł komisarzowi klucz do magazynu? Czy uda się odzyskać pieniądze?

Lasse i Maja nie spali podczas podróży, więc są na najlepszej drodze do znalezienia odpowiedzi na nurtujące komisarza pytania.






źródło

Wrzesień większości z nas kojarzy się ze szkołą, nie mogłam pominąć więc w tym miesiącu tego tytułu. Tajemnica szkoły, choć może sugerować zagadkę związaną z życiem uczniowskim, dotyczy jednak dużo poważniejszego przestępstwa, niż szkolne psikusy. W Valleby pojawiły się w dużej liczbie sfałszowane banknoty. Lasse i Maja odkryją, że w produkcję fałszywek jest zaangażowany ktoś z pracowników szkoły.

W trakcie śledztwa dzieci i komisarz poznają niejeden sekret, niekoniecznie związany z przestępstwem, a mały czytelnik dowie się przy okazji w jaki sposób zabezpiecza się pieniądze przed fałszerstwem, a także jak bardzo przydatne są techniki daktyloskopijne.


Cechą wspólną śledztw prowadzonych przez Lassego i Maję, jest zamknięte grono podejrzanych oraz rozwiązanie zagadki wynikające z uwzględnienia klasycznych zasad - ustalenie motywu i sposobności, po wcześniejszym dokładnym zebraniu informacji i połączeniu faktów. Jednocześnie wszystkie początkowe tropy zostają logicznie wyjaśnione. Maja i Lasse to bardzo dobrzy obserwatorzy, a umiejętność kojarzenia i analizowania zauważonych drobiazgów, sytuacji, czy zachowań mieszkańców Valleby, umożliwia im detektywistyczne sukcesy. Co warte podkreślenia, dzieci wiedzą kiedy należy zwrócić się po pomoc do dorosłych i nie próbują na własną rękę chwytać przestępców. Jeśli uda im się metodą dedukcji zdemaskować winnego - o swoich wnioskach informują komisarza policji, który doprowadza sprawę do końca, nie przypisując sobie zasług Lassego i Mai.

Oczywiście dorosły czytelnik "upora się" z każdą z Tajemnic w jakieś 20 minut i często w trakcie lektury szybko zorientuje się, które informacje będą prowadzić do rozwiązania zagadki, ale dla uczącego się samodzielnie czytać małolata, książki Martina Widmarka są świetne.

W uznaniu serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai za ideał dla rozpoczynającego samodzielną, czytelniczą przygodę dziecka, przeszkadza mi styl w jakim Helena Willis rysuje bohaterów, a konkretnie ich twarze. Jak dla mnie, postacie, na czele z głównymi bohaterami, wyglądają po prostu okropnie niesympatycznie. Zdecydowanie wolę kreskę Tony'ego Rossa (Koszmarny Karolek, Babcia Rabuś), czy niezrównanego Bohdana Butenkę.
Jest to jednak moje subiektywne odczucie, a buźki mieszkańców Valleby na szczęście nie odbierają przyjemności z interesującej historii i na półce przybywają sukcesywnie kolejne książeczki. :)


Polecam wywiady z Martinem Widmarkiem:



Wyzwania: Odnajdź w sobie dziecko, Gra w kolory, Pod hasłem, Kapitan Żbik i Skandynawowie.

[1] Martin Widmark, Helena Willis, Tajemnica kina, Zakamarki, Poznań 2010, str. 4-5
[4] j.w. str. 31
[2] Martin Widmark, Helena Willis, Tajemnica pociągu, Zakamarki, Poznań 2010, str. 7
[3] j.w. str. 13

8 komentarzy:

  1. Ładnie to ujęłaś pisząc, że "dziecięcy odbiorca jest traktowany przez autora całkowicie poważnie". Podoba mi się też to, że zauważyłaś, że w każdej historii bohaterowie ustalają motyw i sposobność. W zasadzie zwróciłam uwagę na te same elementy co Ty, ale niestety nie pomyślałam żeby o nich napisać.

    U mnie w szkole po serię sięgają uczniowie wszystkich klas, ale nie sądzę, żeby szóstoklasiści byli na nią za duzi. Skoro świetnie się bawią przy jej lekturze, to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) U Ciebie za to więcej o fabule i przyjemności z odkrywania zagadki razem z Mają i Lassem, przeczytałam z przyjemnością!

      Zgadzam się, że jeśli starszym dzieciom się podoba - niech czytają na zdrowie! Może później, dzięki Widmarkowi, sięgną po Conan-Doyle'a?

      Usuń
  2. Moja córka uwielbia tę serię, niektóre książki z biblioteki czytała już dwukrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam pojęcia, że taka cudna seria istnieje, z powodu braku w moim otoczeniu odpowiedniego wiekiem czytelnika :) Wydaje się, że między wierszami, po cichu, przemycane są różne informacje, a fabuła jest raczej zagadką niż opisem brutalnych czynów.
    Tak! Zdecydowanie pan Butenko zrobiłby z postaci wspaniałych bohaterów! Teraz są trochę...bez polotu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie są to zagadki, a nie brutalne przestępstwa. Do tego bardzo często sprawcy żałują za swoje czyny i tłumaczą swoje pobudki.
      Przemycane informacje są, ale nie jest ich za wiele - w jednej książce więcej, w innej mniej. Najważniejsza jest intryga, poskładanie dostępnych informacji i logiczne myślenie. No zachęta do czytania, bo trzeba czytać dalej, by zobaczyć whodunnit :)

      Usuń
  4. Seria fantastyczna, cudne graficzne opracowanie. Przyznam, że do tej pory nie słyszałam o serii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ktoś skrzywdził te dzieci dając im takie nosy. :(

    OdpowiedzUsuń