![]() |
| źródło |
Moje drugie, po "Kronikach...", spotkanie z Jakubem Wędrowyczem. Tym razem oprócz czterech krótkich opowiadań (Hiena, Bestia, Mięcho i Kocioł) książka zawiera dłuższą historię - tytułowego Czarownika Iwanowa - 200 stron, podział na rozdziały, narracja trzecioosobowa, więc chyba właściwe będzie określenie powieść?
Bardziej mi odpowiada ta dłuższa forma, choć opowiadania też oczywiście mają swoje zalety. Wolę jednak uporządkowaną chronologicznie i bardziej szczegółową opowieść.
Jakub Wędrowycz usiłuje zlokalizować i skutecznie unieszkodliwić grasujące w okolicach Wojsławic wampiry. Nie jest to jednak takie proste, gdyż milicja obywatelska w osobie posterunkowego Birskiego czuwa i gwałtownie reaguje na próby rozkopywania grobów. Jakby tego było mało okolice Chełma to miejsce, gdzie co 100 lat powraca pogański kapłan, który zamordowany w XII wieku, mści się na ludzkości. Nie spowoduje wprawdzie końca świata, ale wybuchnie jakaś wojna, czy epidemia, albo co najmniej nastąpi wysyp różnych sekt. Watykan co stulecie wysyła do Chełma specjalnego egzorcystę, którzy z różnym skutkiem walczą z wysłannikiem zła, bezskutecznie próbując też znaleźć i zniszczyć pogański posąg przedstawiający podobno białego niedźwiedzia.
