![]() |
| źródło |
Jedno gwałtowne hamowanie autobusu i życie dwóch rodzin staje na głowie.
Justyna i Ewelina, do tej pory zupełnie obce sobie kobiety, lądują przymusowo na parę tygodni w jednym pokoju, niestety nie na wczasach, ale w szpitalu - jedna ze złamaną nogą, druga ze zwichniętym barkiem z komplikacjami. A to oznacza, że ich mężowie oprócz pracy zawodowej, muszą jeszcze zająć się dziećmi i domem, w dodatku w bardzo niesprzyjającym terminie - kończą się wakacje i bardzo szybkim krokiem nadchodzi nowy rok szkolny z całym wachlarzem atrakcji - wyprawki, wywiadówki, pomysłowe prace domowe, zajęcia dodatkowe...
Wizja mężów zajmujących się tym całym ambarasem budzi w unieruchomionych paniach panikę, gdyż Mateusz i Sebastian w sprawach związanych z prowadzeniem domu i zajmowaniem się potomstwem są jak dzieci zagubione we mgle.
Teraz wszystko stanie na głowie. To będzie gorsze niż awaria pralki, lodówki i odkurzacza naraz! Kumulacja stresu i chaosu, doprawiona całkowitym brakiem organizacji mojego męża [1]
Postawieni przed faktem dokonanym - nikt inny nie zajmie się dziećmi - mężowie opanowują pierwszy odruch (uciekać gdzie pieprz rośnie) i dochodzą do wniosku, że to przecież nie może być takie trudne, n'est-ce-pas?
