Dawny znajomy z podstawówki wciąga Muchę w wir interesów, prowadzonych często na granicy prawa. Handlują wszystkim; od jajek po trumny, życie bowiem zmusza Muchę do zarabiania na dom, wobec fiaska interesów prowadzonych przez ojca.
Było to w czasach, gdy jajko kosztowało tysiąc, a kilogram szynki sto tysięcy, portfele pęczniały od banknotów i wszyscy byli milionerami...
Pamiętacie te czasy? Ja tak, do dziś mam książki na których widnieją ceny w grubych dziesiątkach tysięcy i pamiętam pierwszą otrzymaną w kiosku złotówkę po denominacji. :)
Witek, zwany od nazwiska Muchą, znajduje się w bardzo nieciekawej sytuacji. Ojciec po serii nieudanych inwestycji (interes życia!) gdzieś przepadł, zabierając ze sobą ostatnie cenne rzeczy z mieszkania (na pokrycie nowo zaciągniętego kredytu). Matka zostaje odwieziona karetką na kardiologię, a Witek zostaje sam, bez kasy nawet na jedzenie, cierpiąc za to na nadmiar osób, które chciałyby odzyskać pożyczone pieniądze.
W takich okolicznościach propozycja starszego o parę lat kolegi wydaje się nie do odrzucenia i chłopcy wyruszają zdezelowanym FSO combi w trasę. Pierwszy punkt to spotkanie na lotnisku z szefem firmy "Pyton", którą będą reprezentować i odebranie upoważnień oraz specjalnej przesyłki w pudełku po whisky Johnny Walker. Pierwszy "kokosowy" interes to objazdowy handelek przeterminowanymi napojami z likwidowanej hurtowni w Grójcu. Kolejny to dostarczenie farb do włosów marki "Kleo" stałym klientkom z żeńskiej sekcji dżudo klubu sportowego w Rawie Mazowieckiej. Tylko dlaczego panie reagują dość nerwowo na widok przedstawicieli firmy "Pyton" i wygląda na to, że wszystkie noszą modne peruki??!
