piątek, 27 maja 2016

WTK - autografy i spotkania, czyli tydzień temu w Warszawie



Kupno książek, wbrew pozorom, wcale nie jest głównym celem wyjazdu na targi. Dla większości odwiedzających (a już na pewno dla blogerów ;-) to okazja do spotkań i rozmów oraz do zdobycia sympatycznej pamiątki, jaką są autografy ulubionych autorów.

Moje zakupy targowe to przede wszystkim książki, których autorzy byli gośćmi na stoiskach wydawnictw oraz premierowe tytuły lubianych przeze mnie cykli.

Jak słusznie odgadła pod poprzednim postem Pasjonatka Książek, pierwsza od góry książka to pachnące latem (przynajmniej, gdy patrzę na okładkę) premierowe Nadzieje i marzenia Magdaleny Kordel. Pani Magda podpisywała książki w niedzielę, a wtedy byłam już w drodze do domu, więc na razie musi mi wystarczyć zeszłoroczny podpis na Tajemnicy Bzów.



Kolejna pozycja to azerski kryminał (a może raczej powieść sensacyjna) Podróż do Transylwanii Czingiza Abdułłajewa (oficera sił specjalnych ZSRR, autora bestsellerowego na świecie cyklu o superagencie Drongo). Czy śledczy ze wschodu podbije również serca polskich czytelników? 

niedziela, 22 maja 2016

Warszawskie Targi Książki - prawie na gorąco + minizagadka



Podobnie jak w ubiegłym roku, udało mi się wygospodarować na Warszawskie Targi Książki dwa dni: piątek i sobotę. W piątek wędrowałam między stoiskami z dziećmi, zatem trochę inaczej rozkładały się priorytety, natomiast w sobotę, dzięki wspaniałemu rodzeństwu, które wzięło pod swoje skrzydła Starszego i Młodszego, miałam więcej swobody.
Zdecydowanie piątek na targach jest spokojniejszy i chociaż większość autorów można spotkać dopiero w sobotę i niedzielę, jestem bardzo zadowolona, że nie brałam dzieciaków na sobotnie szaleństwo. Paradoksalnie więcej zdjęć zrobiłam w piątek, w sobotę więcej się nagadałam :))) Tym razem jednak zdjęć z autorami nie będzie - musicie nadrobić je na innych blogach. ;-)

U mnie natomiast wizyta na ulicy Pokątnej:


poniedziałek, 2 maja 2016

Książkowy Dzień Flagi



Z okazji Święta Flagi Maniaczytania zaproponowała zabawę

Książkowy Dzień Flagi

Z książek, najlepiej polskich autorów, układamy stosik w kolorze naszych barw narodowych.

Na zdjęciu wystąpiły książki z półek moich dzieci.

Dołączycie się? Szczegóły TUTAJ




sobota, 30 kwietnia 2016

Tato, gdzie jedziemy?

Każdy oczekujący dziecka rodzic ma jedno życzenie, modlitwę - żeby tylko było zdrowe. Nawet jeśli mamy jakieś preferencje, chcielibyśmy dziewczynkę, czy chłopca, żeby urodziło się w wcześniej, czy później, to wszystko w gruncie rzeczy nie ma znaczenia - żeby tylko było zdrowe...

Niechaj ci, którzy nigdy się nie bali, że będą mieli nienormalne dziecko, podniosą rękę.
Nikt nie podniósł ręki.
Wszyscy myślą o tym tak, jak myśli się o trzęsieniu ziemi, jak myśli się o końcu świata. Jak myśli się o czymś, co zdarza się tylko raz.
Ja końca świata zaznałem dwukrotnie. [1]

Jean-Luis Fournier jest ojcem dwóch upośledzonych zarówno fizycznie, jak i umysłowo, chłopców. Książka Tato, gdzie jedziemy? to zbiór krótkich tekstów, w których autor przybliża postacie obu synów, dzieli się swoimi refleksjami i doświadczeniami, opisuje scenki z życia ojca ciężko chorych dzieci. Pomimo tak trudnego tematu pisze z niesamowitą lekkością i humorem podszytym sarkazmem.

We wstępie, w formie listu do synów, wyjaśnia:

Mówiąc o dzieciach upośledzonych, ludzie przybierają minę stosowną do okoliczności, jakby mówili o katastrofie. Chciałbym spróbować choć raz mówić o was z uśmiechem. Śmieszyliście mnie często i nie zawsze mimowolnie. [2]

[3]
Fournier pisze w sposób wyjątkowy o Mathieu i Thomasie. Będąc satyrykiem, łamie tabu, żartując z synów, z siebie, z ich upośledzenia.  Pisze o niespełnionych marzeniach, o rzeczach których chłopcy nigdy nie zrobią, o reakcjach innych ludzi. Domaga się prawa do śmiania się z synów, z ich niedoskonałości.

Nudzimisie na ratunek!

źródło
Od paru tygodni w naszym domu rozgościły się nudzimisie. Nie wiecie co to, a w zasadzie kto to? Ale znacie z autopsji ten rozdzierający okrzyk: Mamooo! Tatooo! Nuuuudzi miii się!!!?

Jeśli macie szczęście, może się okazać, że upiecze się Wam zabawianie dziecka, bo zajmie się tym wykwalifikowany specjalista od odnudzania - nudzimiś.

Od lat nudzimisie niestety nie miały okazji do wykorzystania swoich umiejętności, bo.. dzieci po prostu przestały w nie wierzyć... Kiedy jednak tata kilkuletniego Szymka opowiada mu historię o stworkach odwiedzających nudzące się dzieci, mimo wątpliwości, chłopiec postanawia spróbować wywołać nudzimisia. Nudzi mi się.. woła cichutko i wkrótce zza wielkiego pudła z zabawkami wyłania się mały stworek z ogromnymi uszami. Sepleniący nudzimiś ma na imię Hubek i dzięki swym magicznym umiejętnościom sprawia, że zabawa miniaturowymi rycerzami wchodzi na zupełnie nowy poziom.

[1]
Spotkanie z nudzimisiem jest dla Szymka wyjątkowym przeżyciem, ale równie wielkie wrażenie wywiera w Krainie Nudzimisiów zniknięcie Hubka. Nudzimiś po powrocie jest rozchwytywany i wszyscy mieszkańcy Nudzimisiowa wypytują go o świat dzieci. Upłynęły już bowiem dziesiątki lat od kiedy ostatni nudzimiś odwiedził jakieś dziecko i wielu z młodszych nie wierzy już w istnienie dzieci! Przyjaciele Hubka marzą o tym, by tak jak on zobaczyć Krainę Ludzi. Czy spełni się ich życzenie?