niedziela, 3 marca 2013

Ciężkie życie(?) wampira w PRL

źródło www.fabrykaslow.com.pl

Być wampirem w PRL to nie przelewki! W społeczeństwie bezklasowym trudno tytułować się hrabią. Płaszcz i smoking nosi albo kelner albo iluzjonista, a krew obywateli Rzeczpospolitej Ludowej ma posmak deficytu i reglamentacji.
Ale my, wampiry z PRL, mamy swoją godność! Nie wysysamy biednych sarenek i króliczków. Nie nazywamy tego WEGETARIANIZMEM! Może nie pamiętamy już o wampirzych mocach, ale mamy spryt nasz narodowy!



To moja pierwsza książka Andrzeja Pilipiuka. Czytając opinie innych czytelników widzę, że jest uważana za jedną ze słabszych jego książek, z tym większym zainteresowaniem sięgnę po pozostałe pozycje. Opierając się głównie na opisie z okładki - miałam zupełnie inne wyobrażenie o zawartości.


Przede wszystkim myślałam, że będzie jeden główny bohater - wampir mieszkający w socjalistycznym M-3. Tymczasem nie uznałabym jednej postaci za głównego bohatera, poniekąd jest nią Gosia, która po samobójstwie budzi się w rodzinnym grobowcu, ale tak naprawdę bohaterów jest cała plejada - od wspomnianej młodej wampirzycy, przez wampiry kilkudziesięcio- i kilkusetletnie, nadwampiry, wilkołaki - na egipskim, zmumifikowanym kapłanie kończąc.
Oprócz bytów bionekrotycznych w książce mamy do czynienia również z milicjantami, ubekami,  urzędnikami ZUS-u (z którymi nawet SB woli nie zadzierać), praską mafią, żulami, licealistami, studentami, działaczami partyjnymi i opozycjonistami. Zdecydowanym nr 1 jest dla mnie energiczna i bezkompromisowa babcia Gosi.
Do tego wszystkiego satyryczne nawiązania do innych utworów i postaci literackich - gościnny występ Jakuba Wędrowycza (seria jak wspomniałam jeszcze przede mną), Pan Samochodzik - przedstawiony tym razem bez cenzury ;), a skoro książka o wampirach, to i Edwardowi się dostało za kłusownictwo.
"Wampir z M-3" jest zbiorem luźno związanych ze sobą opowiadań (myślałam na początku, że to raczej powieść). Jeżeli ktoś jest ciekawy jak wygląda wizyta wampira u lekarza zakładowego, który nalega na wykonanie badań kontrolnych; jak w PRL-u odnajdzie się ożywiony egipski kapłan i jak wampiry broniły się przed inwigilacją SB - zachęcam do lektury.

Ja całkiem dobrze się bawiłam czytając tę książkę; jest to absurdalnie śmieszna karykatura realiów PRL-u i  powieści "wampirycznych".

"Zatem mamy zwalczać istoty, które wyglądają jak wampiry, ale nie są wampirami, choć dla uproszczenia nazywamy je wampirami."

"Historię ruchu robotniczego należy poznawać z książek i opracowań naukowych, a nie ze źródeł tak mało wiarygodnych jak naoczni świadkowie!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz