sobota, 10 maja 2014

Bajka o rybaku i rybce

Bajkowych wspomnień z dzieciństwa ciąg dalszy.

"Bajkę o rybaku i złotej rybce" zna chyba każdy. Tę opowieść ludową, ukazującą nigdy niedającą się zaspokoić chciwość i pychę, po raz pierwszy spisali w 1812 roku bracia Grimm. Dwadzieścia lat później poetycką wersję tej historii napisał Aleksander Puszkin. Będąc dzieckiem, byłam przekonana, że jest to właśnie rosyjska bajka. 
Mieszkał stary rybak ze swą starą
Nad samym brzegiem morza.
W starej, nędznej lepiance mieszkali
Równo lat trzydzieści i trzy lata.
Stary łowił siecią ryby w morzu,
A starucha przędła swoją przędzę.





Nie jest łatwa praca rybaka, nieraz pustą sieć wyciągał lub pełną mułu, czy morskiej trawy. Kiedyś jednak 
Sieć wróciła z jedną tylko rybką,
Ale z jaką rybką! Ze złotą!
I do tego mówiącą ludzkim głosem. Uprosiła rybka rybaka, by ją wypuścił, obiecując królewski wykup. Rybak jednak nie chciał darów i z dobrym słowem wrzucił rybkę do morza.
Po powrocie opowiedział żonie co mu się przydarzyło. Oj nie przyjęła żoneczka szlachetności męża łaskawie.

"Durniu - mówi - głupi niezdaro!
Nie umiałeś poprosić o wykup!
O koryto byś chociaż poprosił!
Nasze stare całkiem się rozpadło."



Rybak poszedł nad morze, rybkę przywołał, prośbę przedstawił, Dostała baba nowe nowe koryto, ale wtedy nowej chaty zapragnęła. Rybka życzenie znowu spełniła, ale gdy rybak wrócił do domu, żona znowu była niezadowolona:
Nie chcę dłużej być prostą włościanką,
Chcę być odtąd rodową szlachcianką!

Pyszny dwór wysoki, sobolowy kubrak, naszyjniki i pierścienie, służba, zadowoliły babinę na jakiś tydzień. W tym czasie rybak służył w stajni. W drugim tygodniu kazała baba wezwać męża i znów wysyła go do rybki:

"Nie chcę już być szlachcianką rodową,
A chcę zostać swobodną królową!"
Zląkł się stary, zaczął prosić, błagać:
"Czy się, babo, szaleju objadłaś?
Ani mówisz, ani chodzisz jak trzeba,
Całe swoje królestwo rozśmieszysz."
Jeszcze gorzej się baba zgniewała,
Uderzyła starego po twarzy.
"Jak ty, chamie, śmiesz mi się sprzeciwiać,
Ze mną spierać, z rodową szlachcianką?
Zaraz idź do rybki, póki-m dobra,
A nie pójdziesz - siłą cię przymuszę."


Zachcianka została spełniona, ale królewskie komnaty, dworzanie, zamorskie wina, pierniki miodowe na krótko babie wystarczyły. Zażądała więcej - i tu ZAGADKA - kto pamięta, czego jeszcze chciała żona rybaka w bajce Puszkina?


W każdym razie, ostatnie życzenie wyczerpało cierpliwość złotej rybki, nic nie odpowiedziała rybakowi.

Długo czekał staruszek nad morzem,
Nie doczekał się, wrócił do żony.
Patrzy: znowu ta sama lepianka,
Stara baba siedzi na progu,
A przed babą - rozbite koryto.


Fragmenty bajki Puszkina w tłumaczeniu Juliana Tuwima oraz świetne ilustracje Hanny Czajkowskiej (autorka grafik do pierwszego polskiego wydania Dzieci z Bullerbyn) pochodzą z Bajki o rybaku i rybce - wydanie z 1979 roku - Nasza Księgarnia. Wśród swoich książek mam również tę samą bajkę, ale w tłumaczeniu na język angielski. Otrzymałam ją na zakończenie zajęć dodatkowych z tego języka w szkole podstawowej.


Nie zastanawiałam się wtedy nad tym, że chyba byłoby bardziej zrozumiałe, gdybym na kursie angielskiego otrzymała angielską bajkę, a nie przetłumaczoną rosyjską. Ale biorąc pod uwagę, że był to rok 1982 - wydana w Moskwie książka była zapewne jedynym wyborem, zarówno jeśli chodzi o dostępność, jak i cenę.

Abstrahując jednak od sytuacji politycznej sprzed trzydziestu lat przeczytanie bajki Puszkina po angielsku, w tłumaczeniu Louisa Zelikoffa, jest ciekawym edukacyjnym doświadczeniem. Między innymi nauczyłam się formy She was shod - była obuta; różnica jak wpadła mi w oko między tłumaczeniem polskim a angielskim tej bajki, to, paradoksalnie, więcej kolorytu rosyjskiego w tej drugiej. Nie królowa, tylko Caryca (Tsaritsa), bojarzy zamiast dworzan.

Ilustracje w wersji angielskiej są autorstwa Borisa Dekhteryova. Jak widać artysta miał inne niż Hanna Czajkowska wyobrażenie wyglądu starszej pani. ;)


W ilustracjach Dekhteryova wyraźnie jest ukazane, opisane przez Puszkina, zmieniające się, wraz z rosnącymi żądaniami baby, morze - od błękitnego z lekko kołyszącymi się falami do burzowego, ciemnego i gniewnego.


Bardzo podobają mi się ilustracje do tych starych wydań Bajki o rybaku i rybce. Ich pierwsze wydania miały miejsce w latach pięćdziesiątych (Nasza Księgarnia - 1950, Progress Publish Moscow -1958).
Polskie, dzięki licznym wznowieniom, jest łatwo dostępne w bibliotekach, jak i na allegro. Myślę, że warto zerknąć.

Zaintrygowała mnie wydana dwa lata temu przez Wilgę Bajka o rybaku i rybce, w której jako autor widnieje Julian Tuwim. W pierwszej chwili zdziwiłam się, że Tuwim po przetłumaczeniu tekstu Puszkina, chciał napisać własną wersję, ale nie jest to przecież niemożliwe. Na podstawie fragmentów w internecie widzę jednak, że to ten sam tekst, co w mojej książce. Nie jest chyba w porządku podawać na okładce tylko tłumacza, który na pewno jest współtwórcą, ale nie wyłącznym autorem. Czy ktoś ma może to wydanie? Ciekawa jestem, czy Aleksander Puszkin jest w ogóle gdzieś w tej książce wspomniany.

źródło




Aleksander Puszkin Bajka o rybaku i rybce, Nasza Księgarnia, Warszawa 1979
Aleksander Puszkin The Fisherman and the Goldfish, Progres Publish, Moskwa 1980.

12 komentarzy:

  1. U Puszkina mówisz?
    „Nie chcę być już potężną królową,
    Lecz wszechwładną w morzu cesarzową.
    Chcę w głębokim mieszkać oceanie,
    Żeby złota rybka mi służyła,
    Żeby u mnie na posyłki była".
    Wcale się nie dziwię, że rybka się lekko wkurw..., zdenerwowała ;-)

    W wersji braci Grimm na ile pamiętam, to ta miła pani chciała być jeszcze cesarzem, papieżem i Bogiem. Takie tam drobiazgi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączymy się w zrozumieniu dla rybki :D

      Usuń
  2. Aaaaaa, chyba zaraz zwariuję, jakie boskie rzeczy tu u ciebie znajduję!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że zwróciłaś uwagę na niuanse w tych dwóch tłumaczeniach, ja pewnie bym nie zwróciła :(
    Co do podawania nazwiska Juliana Tuwima na książeczkach, których nie do końca jest autorem spotkałam się kilka razy niestety, także przy innych tytułach.

    Bardzo podobają mi się ilustracje z polskiego wydania, ale obawiam się, że na obecnych czytelników one nie działają, teraz dzieci mają inne wymagania - my patrzymy na to z sentymentem dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że sentyment ma duży wpływ na odbiór danego dzieła :)

      Usuń
  4. Toż to była jedna z moich ulubionych bajek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się zatem, że ją przypomniałam. :)

      Usuń
  5. Ja mam tę wersję książki. Na papierowej stronie tytułowej napisane jest Julian Tuwim (z Aleksandra Puszkina).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odpowiedź, dobrze, że Puszkin jest w ogóle wspomniany :)

      Usuń
  6. Kurczę masakra z tym wydaniem wydawnictwa Wilga.Ja mam to stare,odziedziczone po Mamie,Stara wzbudzała we mnie paniczny lęk :-D

    OdpowiedzUsuń