czwartek, 8 maja 2014

Bajka o śpiącej królewnie i siedmiu junakach

W dzieciństwie nie bardzo lubiłam opowieści napisane wierszem, zresztą z wiekiem się to raczej nie zmieniło. Jednak były wyjątki. Jeden z nich to bajka Aleksandra Puszkina "O śpiącej królewnie i siedmiu junakach". Tak, tak, tu nie ma błędu - śpiąca królewna i siedmiu, absolutnie nieprzypominających krasnoludków, mieszkańców tajemniczego domku w głuszy. Oryginalny tytuł to Сказка о мёртвой царевне и о семи богатырях, czyli nasza carewna jest bardziej martwa, niż śpiąca, a z wrzecionem nie zawierała bliższej znajomości. Dużo wspólnego ma za to ze znaną skądinąd Śnieżką.
Ale zacznijmy po kolei:

Król z królową się rozstaje
I rusza w dalekie kraje,
A królowa w oknie czeka,
Kiedy mąż wróci z daleka.
(...)


Ona czeka czas niemały,
Już mijają trzy kwartały,
A w Wigilię, w noc grudniową,
Córką darzy Bóg królową.
I o świcie gość kochany,
Dzień i noc wyczekiwany,
Spoza rzek i spoza gór
Wraca ojciec-król na dwór.
Raz na niego popatrzyła,
Nawet westchnąć nie zdążyła,
Nie zniosła już tylu wzruszeń
I przed mszą oddała duszę.

Król rok przeżył wśród żałości
Lecz i on miał swe słabości;
Jak sen rok przeminął długi,
Król ślub bierze po raz drugi.

Wszyscy wiemy co było dalej. Piękna, ujmująca dowcipem, ale zazdrosna i zdradliwa królowa, posiadająca mówiące ludzkim głosem zwierciadło, nie ma nic przeciwko pasierbicy. Jednak do czasu... Królewna dorasta, pojawiają się zalotnicy, wśród nich królewicz Elizeusz. Król się zgadza, daje bogate wiano: "Pięć handlowych miast ogromnych, Nadto zamków sto obronnych" i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie prawdomówne lustro. Królowa niezbyt dobrze przyjmuje upływ czasu i na pewno nie można powiedzieć, że starzeje się z godnością. 
Zawiść popycha ją do zbrodni, rozkazuje zaprowadzić królewnę do lasu i związaną pozostawić na pastwę losu i dzikich zwierząt. Co ciekawe za wykonawcę nie posłużył żaden leśniczy, lecz zaufana dwórka, która zdjęta litością (i pragmatyzmem: "Nie gub mnie, a daję słowo, kiedy będę już królową, dam za to hojną nagrodę.") nie wykonuje rozkazu dokładnie.

Królewna błąka się po ciemnym borze, aż natrafia na piękny dom - przestronny, jasny, wyściełany dywanami. "Królewna dom obejrzała, okurzyła, posprzątała. Świecę Bogu postawiła, w piecu mocno napaliła, wdrapała się na posłanie i cichutko legła na niem."
Popołudniu do domu wrócili jego mieszkańcy, siedmiu braci. Próżno by szukać wśród nich Śpioszka, Gapcia, czy innego Apsika. Każdy z nich to chłop na schwał, wysoki, wąsaty, zdolny dzika powalić.


Serdecznie powitali niespodziewanego gościa:

"Któż ład zaprowadził w domu?
Któż nas czeka po kryjomu?
Kto? Wyjdź śmiało! Możesz łacno
Z nami przyjaźń zawrzeć zacną.
Gdyś staruszkiem, póki żyję,
Będziesz dla nas miłym stryjem.
Jeśliś młody i rumiany,
Bratem będziesz nam przybranym.
Kiedyś starką - zostań z nami,
Matką zwać cię przyrzekamy,
Gdyś dziewczyną urodziwą -
Siostrą bądźże nam prawdziwą."

I została królewna z junakami, a dni upływały podobne do siebie.

"Bracia zgodnie wszyscy razem
Jadą zwierza szukać w borze,
Strzelać kaczki na jeziorze
Lub prawicę swą nacieszyć,
Saracena w polu spieszyć,
Albo czasem z tęgich barów
Szablą ścinać łby Tatarów,
Czy wypłaszać z mateczników
Piatigorskich rozbójników.
A z niej cała gospodyni:
Sama w domu ład uczyni,
Ugotuje obiad co dnia,
Zawsze miła, w mowie zgodna."

Po prostu sielanka, po drodze trafiły się nawet oświadczyny, ale królewna wierna pozostała swemu Elizeuszowi.

Nie zapomnijmy jednak o złej królowej. Nie ukryła się królewna przed magicznym lustrem i wzrokiem macochy. Kolejny zdradziecki plan okazał się skuteczny

"I dziewczyna pod świątkami
Głową wprost na ławę pada,
Nieruchoma, cicha, blada..."

Zrozpaczeni bracia pochowali zwłoki królewny w kryształowej trumnie, którą umieścili w pieczarze na szczycie samotnej góry. Zaś macocha ponownie mogła cieszyć się słowami zwierciadła:

"Tyś ze wszystkich najpiękniejsza,
Tyś najbielsza, najwdzięczniejsza."


Tymczasem królewicz Elizeusz niestrudzenie szukał po świecie narzeczonej. W swych wędrówkach daremnie zwracał się o pomoc do samego słońca, potem do księżyca.
Dopiero wszędobylski wiatr udzielił wskazówek, gdzie szukać królewny, nie pozostawiając jednak Elizeuszowi nadziei na odnalezienie dziewczyny żywej.


O trumnę królewny miłej
Uderzył się z całej siły.
Trumna stłukła, się a ona
Ożyła i zadziwiona
Sennie błądząc w krąg oczami,
Chwiejąc się nad łańcuchami,
Westchnęła i wyszeptała:
"Jakżem długo, długo spała!"
Wstaje z trumny. Patrzy... Ach!...
I oboje toną w łzach.



Po szczęśliwym powrocie królewny, zła królowa z wściekłości pada trupem na miejscu, zaś opowieść obowiązkowo kończy się hucznym weselem.

Tę rosyjską wersję znanej baśni czytałam przed laty wielokrotnie więcej razy niż Królewnę Śnieżkę braci Grimm, zaś główną tego przyczyną były urzekające ilustracje. Niestety nie wiem, kto jest ich autorem. Mój egzemplarz tego wydania Bajki o śpiącej królewnie i siedmiu junakach dawno temu stracił okładkę, a wraz nią zaginęły informacje dotyczące ilustratora, roku wydania. Wiem jedynie, że tekst Puszkina przetłumaczyła Wanda Grodzieńska. A może ktoś wie, kto jest twórcą tych ilustracji??

Dla wprowadzenia różnorodności wśród Disneyowskich księżniczek, myślę, że warto przeczytać z dziećmi dla odmiany historię o carewnie, choć pewnie niektórym będzie brakować krasnoludków :)
A ja zapraszam wkrótce na kolejną bajkę Aleksandra Puszkina.


Wyzwania: Rosyjsko mi!, Odnajdź w sobie dziecko, Pod hasłem.

6 komentarzy:

  1. Ależ perełkę znalazłaś! Cudo!
    Zarówno treść, jak i ilustracje są urzekające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Te ilustracje przenoszą mnie w przeszłość :) Uwielbiałam tę książkę.

      Usuń
  2. Jejku, jakie wspaniałości!!! Ale unikalna lektura. Jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basiu! Bardzo mi miło, że nie tylko mnie urzeka. :)

      Usuń
  3. I tę bajkę też znam. W dzieciństwie byłam wielka miłośniczką baśni, bajek, podań, legend czy też mitów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) W sumie teraz też od czasu do czasu lubię sięgnąć po baśniową książkę, choć to już nie to samo, co w dzieciństwie.

      Usuń