Jørn Lier Horst jest autorem ulubionej serii detektywistycznej mojego ośmiolatka. Oczywiście nie chodzi o serię z komisarzem Williamem Wistingiem, ale o cykl Biuro Detektywistyczne nr 2, który w Polsce wydaje Media Rodzina. Gdy Młodszy troszkę jeszcze podrośnie, myślę, że z przyjemnością pozna przygody nastolatków z serii CLUE, na której następne części ja też czekam niecierpliwie.
Tymczasem stopniowo poznaję "dorosłą" twórczość tego norweskiego pisarza wydawaną u nas przez Smak Słowa.
Zaczęłam chronologicznie, na tyle na ile było to możliwe, bowiem najwcześniejszy z wydanych w Polsce tom - Poza sezonem jest siódmą z kolei książką o Wistingu. Po następujących po niej Psach gończych, omijając Jaskiniowca (chwilowo!) przeszłam do najnowszej książki Horsta pt. Ślepy trop.
Bez problemu można czytać poszczególne tomy nie zachowując kolejności chronologicznej, wzmianki o poprzednich śledztwach są bardzo oszczędne i autor nie zdradza nic, co mogłoby później zepsuć frajdę z lektury. Nie da się jednak uniknąć spojlerów dotyczących prywatnego życia komisarza i jego córki, dziennikarki śledczej, Line, ale jeżeli komuś to nie przeszkadza, śmiało można zacząć przygodę z Horstem i jego komisarzem od, mającego polską premierę w tym tygodniu, Ślepego tropu.
Wydział kryminalny w Larviku, a w szczególności Wisting, jako oficer prowadzący, zbiera medialne cięgi za niewyjaśnioną sprawę. Śledztwo w sprawie zaginięcia taksówkarza, Jensa Hummela, który był widziany po raz ostatni w nocy z 5 na 6 stycznia, zakończyło się całkowitą porażką policji. Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach namierzenie taksówki z komputerem pokładowym, taksometrem, nie powinno sprawić większego kłopotu, Tymczasem minęło pół roku, a zarówno trzydziestoczteroletni mężczyzna, jak i jego auto, przepadli jak kamień w wodę.
