Mój tegoroczny czerwiec to porażka, jeśli chodzi o statystyki czytelnicze. Zwykle u mnie to wrzesień jest taki kiepskawy, ale w tym roku szósty miesiąc ma szanse na zwycięstwo w tej konkurencji. Na szczęście maj był łaskawszy czytelniczo i w dzisiejszym wpisie słów parę o kilku książkach przeczytanych w maju i czerwcu.
Po lekturze Zamachowca, poszłam za ciosem i kontynuowałam znajomość z Anniką Bengtzon. Ciekawe były to spotkania, szczególnie, że autorka zafundowała czytelnikowi podróż w przeszłość. W Zamachowcu Annika ma dwoje dzieci, jest szefową działu w popołudniowej gazecie, zaś Studio Sex opisuje wydarzenia z czasu stażu Anniki, dobrych kilka lat przed akcją Zamachowca.
Przypadkowo odebrany telefon na redakcyjnym biurku, otwiera przed młodą stażystką szansę na gorący temat. Anonimowy rozmówca zawiadamia dziennikarkę o znalezionych na cmentarzu zwłokach młodej kobiety. Annika cała sobą angażuje się w przedstawienie tej sprawy. Rozmawia ze świadkami, dociera do współlokatorki zamordowanej, poznaje świat sex clubów i jego powiązania z polityką, a jednocześnie zaczyna stąpać po cienkiej linii, która dzieli dążenie do rzetelnego zaprezentowania sylwetki ofiary, opowiedzenia jej historii, od pogoni za sensacją i żerowania na ludzkiej tragedii.
Zakończenie książki jest emocjonujące, przyznam, że mnie zaskoczyło. Zobaczyłam Annikę w zupełnie innym świetle, i okazało się, że dziennikarskie dochodzenie jakie prowadziła, miało dla niej jeszcze większe znaczenie i ładunek emocjonalny, niż wydawało się na początku.
![]() |
| źródło |
Przypadkowo odebrany telefon na redakcyjnym biurku, otwiera przed młodą stażystką szansę na gorący temat. Anonimowy rozmówca zawiadamia dziennikarkę o znalezionych na cmentarzu zwłokach młodej kobiety. Annika cała sobą angażuje się w przedstawienie tej sprawy. Rozmawia ze świadkami, dociera do współlokatorki zamordowanej, poznaje świat sex clubów i jego powiązania z polityką, a jednocześnie zaczyna stąpać po cienkiej linii, która dzieli dążenie do rzetelnego zaprezentowania sylwetki ofiary, opowiedzenia jej historii, od pogoni za sensacją i żerowania na ludzkiej tragedii.
Zakończenie książki jest emocjonujące, przyznam, że mnie zaskoczyło. Zobaczyłam Annikę w zupełnie innym świetle, i okazało się, że dziennikarskie dochodzenie jakie prowadziła, miało dla niej jeszcze większe znaczenie i ładunek emocjonalny, niż wydawało się na początku.
