niedziela, 14 kwietnia 2013

Wielkomilud czyli Bardzo Fajny Olbrzym

Zamarła.
Coś nadchodziło po przeciwnej stronie.
Coś czarnego...
Coś wielkiego i czarnego...
Coś bardzo wielkiego, bardzo czarnego i bardzo chudego
. (str.9)
Początek jak w rasowym horrorze. Dziewczynka w domu dziecka, ciemna noc i tajemnicza postać. Całe szczęście, że pierwszych rozdziałów tej książki nie czytałam z synkiem przed snem.
Ostrzeżenie - historia Sophie porwanej przez olbrzyma nie jest dla nadwrażliwych dzieci!
Po groźnym początku, przychodzi na szczęście czas na sporo śmiechu. Olbrzym okazuje się Bardzo Fajnym Olbrzymem (Big Friendly Giant), a przez okna sypialni dziecięcych za pomocą przedziwnej trąbki wdmuchuje sny. W dodatku wysławia się w bardzo zabawny sposób - nigdy nie chodził do szkoły, zatem jego wypowiedzi nie raz powodują uśmiech na twarzy słuchającego dziecka. Wielkolud jest jednak bardzo samotny, bo inne olbrzymy nie są już takie miłe, w dodatku dwa razy większe od BFO, poniewierają nim i wyśmiewają go. Co jeszcze bardziej przerażające - głównym składnikiem diety olbrzymów są ludzie. Na szczęście porywacz Sophie nie zjada ludzinków i wprawdzie z obrzydzeniem, żywi się wyłącznie szczegórkami - nic innego do jedzenia w krainie olbrzymów nie ma.


Sophie zaprzyjaźnia się z olbrzymem, poznaje jego świat, fenomen niezwykłych uszu, ale nie może pogodzić się z faktem, że co noc, dziewięciu pozostałych olbrzymów wybiera się do jakiegoś kraju, tak jak my do restauracji i urządza sobie ucztę.

środa, 3 kwietnia 2013

Nie zadzieraj z Molly Murphy!

źródło: www.noir.pl
Rudowłosa Molly Murphy z wioski Ballykillin w irlandzkim hrabstwie Mayo nie należy do dziewcząt grzecznych i uległych. Na zbyt nachalne zaloty panicza reaguje w sposób tak gwałtowny, że musi się ratować ucieczką do Liverpoolu. Na tym jednak nie kończy się jej tułaczka.
 Nieoczekiwany zwrot okoliczności sprawia, że Molly – pod fałszywym nazwiskiem – trafia na pokład statku Majestic płynącego do Nowego Świata. Ale kiedy dociera na Ellis Island, nie może jeszcze cieszyć się pełną wolnością. Okazuje się bowiem, że nocą zamordowano jednego z pasażerów, a kobieta, której nazwisko przybrała Molly, mogła mieć motyw, by nastawać na jego życie. Co gorsza, o dokonanie zbrodni podejrzewa się pewnego sympatycznego młodzieńca, który zdaniem panny Murphy jest całkowicie niewinny. Ażeby go uratować przed odesłaniem z powrotem do Irlandii, dzielna dziewczyna rozpoczyna własne śledztwo, raz po raz wchodząc w drogę przystojnemu kapitanowi policji, Danielowi Sullivanowi.

Kryminał w stylu retro z bardzo sympatyczną kobiecą bohaterką w roli głównej. Molly Murphy wie czego chce, a przede wszystkim czego nie chce. I bardzo rzadko zachowuje swoje opinie dla siebie.
- Przyjdzie taki dzień, kiedy przez swoją niewyparzoną gębę znajdziesz się w tarapatach.
Matka wypowiadała to zdanie systematycznie, odkąd zaczęłam mówić. Nie pomyliła się. Jeszcze zanim skończyłam dziesięć lat, cała moja rodzina o mały włos nie została wyeksmitowana na bruk tylko dlatego, że nie potrafiłam trzymać języka za zębami.
A tydzień przed dwudziestymi trzecimi urodzinami uciekałam, ścigana za morderstwo.
(str.9)
Trudno po takim wstępie odłożyć książkę.

niedziela, 31 marca 2013

Słodki świat Julii i zapach pieczonego ciasta

żródło: znak.com.pl
Julia zawsze zostawia szeroko otwarte okna, kiedy piecze ciasta. Słodkim aromatem wypieków stara się zagłuszyć cierpkie wspomnienie nieszczęśliwej miłości i przyciągnąć do domu przyjaciół. 

Sawyer już od dziecka nie mógł się oprzeć magii tego zapachu. Powiedział o tym Julii tuż przed tym, jak złamał jej serce. Teraz pragnie ją odzyskać. Czy to możliwe, że ciasta, które Julia wciąż piecze, świadczą, że ona nadal pamięta o tym, co ich łączyło? Czy to uczucie da się jeszcze ocalić?



Na podstawie informacji umieszczonej na utrzymanej w ciepłych kolorach okładce książki, można przypuszczać, że jest to typowa romansowa historia o utraconej miłości i nieporozumieniu. Tymczasem pierwszą postacią, jaką poznajemy nie jest wcale Julia, tylko Emily, nastolatka, która po nagłej śmierci mamy musi zamieszkać z dziadkiem. Z dziadkiem, którego nigdy nie spotkała, w domu, o którym matka nigdy nie opowiadała.

piątek, 29 marca 2013

Kwiat Śniegu i sekretny wacharz

źródło: merlin.pl
Laotong i nu shu – dwie rzeczy, które w dawnej chińskiej kulturze były jedynymi źródłami radości dla pozbawionych miłości i ciepła kobiet. Przyjaciółka od serca, bratnia dusza i specjalne kobiece pismo, w którym mogły wypowiadać swe najskrytsze myśli. Niesamowita opowieść o laotong odmalowana na tle bogatej chińskiej kultury, pełna emocji historia związku, który dwóm kobietom pozwala przetrwać trudy codzienności - aranżowane małżeństwa, radość i tragedie macierzyństwa. Powieść, która nie wartościuje i nie ocenia, stawiająca fascynujące pytania o istotę kobiecej przyjaźni, kryteria piękna przyjęte w danej kulturze, mówi o rzeczach uniwersalnych – miłości, przyjaźni.


Rzadko czytam książki dotyczące Wschodu, ale udział w wyzwaniu Book-Trotter zobowiązuje i trzeba było znaleźć w tym miesiącu coś chińskiego. Mój wybór padł na "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" Lisy See i jestem zachwycona!

wtorek, 26 marca 2013

Słodsze niż czekolada, ale niekoniecznie smakowite...

źródło: www.znak.com.pl
Samantha zawsze wiedziała, że poświęci się prowadzeniu rodzinnej fabryki czekolady. Od kiedy babcia Rose wyśniła pierwszy przepis na legendarne, najlepsze na świecie praliny, czekoladowa tradycja była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Niestety przyszłość nie wygląda słodko. Jeśli Samantha nie zdoła spłacić zaciągniętego przez poprzedniego dyrektora kredytu, fabrykę przejmie bank oraz jego manager – irytująco arogancki przystojniak Blake Preston.
Samantha przysięga do tego nie dopuścić. Wraz z matką i siostrami wpada na wyborny pomysł: zorganizuje w miasteczku walentynkowy festiwal czekolady…

Firma "Słodkie Sny" to rodzinne przedsiębiorstwo produkujące najwyższej jakości czekoladowe przysmaki. Założycielką fabryki była prababcia Rose, której przyśniły się nietypowe przepisy na czekoladki - stąd nazwa firmy. Kolejne pokolenia rozbudowały przedsiębiorstwo, które przyczyniło się również do rozwoju ekonomicznego małej miejscowości Icicle Falls. Kłopoty zaczęły się po śmierci wnuka Rose - ojca Samanthy. Matka Samanthy wyszła drugi raz za mąż za uroczego i lubianego przez wszystkich wdowca, który jednak zupełnie nie sprawdził się jako biznesmen. Firma wpadła w kłopoty, ale dopiero po nagłej śmierci ojczyma Samatha dowiaduje się, że "Słodkie Sny" są na krawędzi bankructwa. Lokalny bank nie chce słyszeć o przedłużeniu terminu spłaty kredytu, polisa ubezpieczeniowa ojczyma wydaje się jedynym ratunkiem, ale czy można prosić mamę, która i tak nie może pozbierać się ani psychicznie, ani finansowo po śmierci męża o przeznaczenie tej wypłaty na ratowanie firmy? Samantha i jej dwie siostry: Cecily i Bailey, starają się w miarę możliwości wspierać matkę, usiłując jednocześnie rozwiązać swoje własne problemy.
Miałam nadzieję na rzeczywiście "smakowitą powieść o miłości", choć oczywiście nie oczekiwałam lektury wybitnej. Czytałam "Strajk na Boże Narodzenie" Sheili Roberts, który naprawdę mi się podobał. Niestety pozycją "Słodsze niż czekolada" mocno się rozczarowałam, a rozczarowanie było tym bardziej przykre, że zanim przeczytałam tę książkę, drugi egzemplarz podarowałam bliskiej osobie...