wtorek, 30 września 2014

Kochali się, że strach

źródło
Miłość, jak to łatwo powiedzieć... Napisać trudniej. Szczególnie początkującemu pisarzowi. Mierząc się z tematem, uczestnicy Fahrenheitowych ZakuŻonych Warsztatów sformułowali tezę: "Kochali się, że strach". To jedyna kwestia, co do której byli zgodni.
/z okładki/

Nie od dzisiaj wiadomo, że miłość ma niejedno oblicze i że pisać o niej bez popadania w kicz, czy melodramat jest bardzo trudnym zadaniem. Jeżeli chcecie zobaczyć, że jest to możliwe, a co warto podkreślić - wykonane w większości przez debiutantów, namawiam do przeczytania trzynastu fantastycznych (w dwojakim znaczeniu tego słowa) miłosnych historii.

W Imponderabiliach, oczami diablika, służącego czarnoksiężnika-nekromanty, przyjrzycie się godowym zwyczajom ludzi.
Jak należy śpiewać pieśni godowe? Jak zwrócić się do samiczki, żeby przypadkiem nie zagryzła, czy co tam ludzie sobie robią w takich wypadkach (w dziedzinie wyrządzania krzywdy bliźniemu są w końcu bardzo pomysłowi)? [1]
Poznacie całą prawdę o PPM, czyli Pocałunku Prawdziwej Miłości (nie mylić z prawym przyciskiem myszy, ani jednostką stężenia chemicznego). 

Z antologii dowiemy się, jakie były pierwsze tygodnie Konrada Romańczuka w Lichotce - (od tego wszystko się zaczęło, a dziś wielu z nas dałoby się pokroić za Dożywocie II) i mamy wyjątkową okazję przeczytać opowiadanie jego autorstwa. Nie wiem tylko, czy jest to owo Wielkie Dzieło Życia, w którym panicz Szczęsny usiłował wprowadzić poprawki, czy też Wielkie, magiczne... hm..., niemające z nim nic wspólnego.

poniedziałek, 29 września 2014

Piotr Rosiak, czyli pełne pułapek życie dwunastolatka

image_1001
ilustracja prezentująca
głównego bohatera [1]
metaphrog
Poznajcie Piotra Rosiaka. Piotrek ma 12 lat i w zasadzie wszyscy mówią na niego Prosiak. Niezupełnie jest z tego zadowolony, ale co zrobić? Przezwisko tak już do niego przylgnęło, że nawet nauczyciele zwracają się do niego w ten sposób.

Prosiak ma Mamę, Babcię, starszą siostrę Zośkę i małego brata, który jest różowy, głośny i śmierdzący. [2]

A Tata? W sumie nikt nie wie, gdzie jest Tata, który w pewnym momencie przestał być weekendowym tatą i stał się tatą  nieobecnym.

Na początku Prosiakowi było z tego powodu smutno, ale teraz jest już lepiej. Ale nie jest prawdą, że w ogóle nie myśli o ojcu (choć tak twierdzi).

Jedną z rzeczy, które przypominają Piotrkowi o tacie jest plastikowa, brązowa psia kupa. A skojarzenie to wynika z tego, że to właśnie tata kupił ją Prosiakowi w sklepie ze śmiesznymi rzeczami. I ta właśnie Kupa stanie się źródłem kłopotów, w które wpakuje się chłopiec. Nie da się bowiem ukryć, że Prosiak jest mistrzem wpadania w tarapaty.

niedziela, 28 września 2014

Abel i Kain - wielkopolskie śledztwo retro

źródło
Gorące lato roku 1900.
Jan Morawski, wraz z nieodłącznym kamerdynerem Mateuszem, przyjeżdża do Wielkopolski, by wziąć udział w rodzinnej uroczystości w majątku swego przyjaciela Tadeusza Tarnawskiego.

Tymczasem, krótko po pogrzebie (zmarłej po wydaniu na świat martwego dziecka) młodej pani Ponińskiej, w pałacu w Stępowie dochodzi do kolejnej tragedii. Najstarszy syn, świeżo owdowiały, przyszły dziedzic majątku, zostaje zastrzelony. Pruska policja aresztuje młodszego brata ofiary. Senior rodu, pomimo poszlak, nie wierzy w winę syna i pokładając jedyną nadzieję w Morawskim, prosi go o pomoc.

Jan i Mateusz udają się do majątku Adama Ponińskiego, który swym charakterem i sposobem bycia przywodzi Morawskiemu na myśl rzymskiego patrycjusza. Onieśmielający, prawy i bezkompromisowy ma jednak jedną słabość - arbitralnie narzucił synom życiowe role, a ukochanego pierworodnego idealizował, tak, że nie był w stanie dostrzec jego prawdziwego charakteru. A Adam-junior, w rzeczywistości będąc człowiekiem podłym i prowadzącym hulaszczy tryb życia, zręcznie nie wyprowadzał ojca z błędu. Co więcej, nikt z domowników nie śmiał pozbawić starszego pana złudzeń.

Rozmowy z Ponińskim nie wyjaśniają za wiele Janowi. Ordynat uważa, że starszy syn nie miał wrogów, zaś młodszy na pewno nie zabił brata. Nieco więcej światła na relacje między braćmi rzuci rezydent - wieloletni przyjaciel pana domu - Tercjusz Drojewski, ale i on nie jest z Janem do końca szczery.

piątek, 26 września 2014

Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai


W małym szwedzkim miasteczku Valleby od kilku lat istnieje cieszące się międzynarodową sławą biuro detektywistyczne. Wprawdzie jego założyciele - Lasse i Maja, nie są świadomi swej popularności poza rodzinną miejscowością, ale sukces tego dwuosobowego przedsięwzięcia nie podlega dyskusji. Oprócz rozwiązania kilkunastu zagadek kryminalnych, największym osiągnięciem Lassego i Mai jest rozpropagowanie klasycznej, detektywistycznej literatury wśród najmłodszych czytelników. Ba, zaryzykuję tezę, że mogli się przyczynić do rozprzestrzenienia w tej grupie wiekowej bakcyla czytania w ogóle - nie tylko kryminałów.

Książki o przygodach młodych detektywów sprzedają się w milionowych nakładach w 30 krajach, a cała seria liczy już ponad 20 tytułów.

Pierwsze, wydane w Polsce sześć lat temu, kupowałam córce, która już wtedy była na nie ciut za duża, ale polubiła Lassego i Maję do tego stopnia, że do dziś ma sentyment do tych książeczek. Nowe tytuły pojawiają się więc nadal w naszym domu, tym bardziej, że jest w nim siedmiolatek, który wprawdzie jeszcze do Valleby nie zawitał, ale wkrótce trzeba będzie nadrobić to niedopatrzenie.

Mapa zamieszczona jest na początku każdej książki [1]

Martin Widmark znalazł sposób na intrygującą historię z zagadką opisaną prostym, zrozumiałym językiem, który jednocześnie jest daleki od infantylności, a dziecięcy odbiorca jest traktowany przez autora całkowicie poważnie i z szacunkiem. Duża czcionka, liczne ilustracje (które są jedyną rzeczą, niezachwycającą mnie w 100%, ale o tym niżej), ciekawe rozwiązania graficzne i bardzo staranne wydanie, zachęcają początkującego czytelnika do lektury.

sobota, 20 września 2014

Zachodnia Macedonia


Kalendarzowa jesień już za trzy dni i po naprawdę pięknych wrześniowych dniach, przyszła pora na pierwszy, iście jesienny, weekend. Za oknem mgliście i deszczowo, więc dla kontrastu zapraszam na fotorelację z upalnej i pełnej uroczych zakątków Macedonii.


Po lewej Kanion Matka - położony około 20 km na południowy zachód od Skopje. Sztuczne jezioro Matka powstało po wybudowaniu zapory na rzece Tresca.

Jednym z miejsc, które mnie najbardziej zauroczyły jest położony w górach, na terenie parku narodowego Mawrowo, klasztor Świętego Jana Chrzciciela - Św. Jovan Bigorski. Nazwa 'bigorski" pochodzi od tufu (mac. бигор, bigor) użytego do wzniesienia budynków monastyru. Klasztor, położony na zboczu gór, zachwyca widokami i daje wytchnienie od pośpiechu współczesnego świata. Według kroniki został założony w 1020 roku, niestety w XVI został zniszczony przez Turków. Odbudowano go w XVIII wieku, ale większość starych budynków spłonęła w 2009. Rok później rozpoczęto ich rekonstrukcję i obecnie klasztor pięknie się prezentuje, zaś jednym z najcenniejszych jego zabytków jest drewniany ikonostas. Choć Bigorski Monastyr jest jednym z polecanych zabytków Macedonii, nie było tam tłumów turystów, a jeden z zakonników poświęcił nam dużo czasu, opowiadając o historii tego miejsca.


środa, 10 września 2014

Biblioteczkowe nabytki - do czytania jesienią


Urlopy wyjazdowe niekoniecznie sprzyjają zakupom książkowym (wprawdzie przez chwilę oglądałam na węgierskiej stacji benzynowej książkowe dodatki do gazet i nawet rozpoznałam jakieś tytuły ;), ale zamawianie brakujących pojedynczych podręczników pod koniec sierpnia było dobrą okazją, by dorzucić do przesyłki coś dla przyjemności. Poza tym nowa, tradycyjnie (?) wrześniowa, książka Anny J. Szepielak bardzo kusiła, by złożyć zamówienie w Naszej Księgarni. I tak na przełomie sierpnia i września (oprócz licznych podręczników) do biblioteczki przybyły widoczne na zdjęciu tytuły.

poniedziałek, 8 września 2014

Skopje - Aleksander Wielki, duma narodowa, kompleksy i śpiew muezina


W wakacje pisałam o przygotowaniach (razem z Ulą i Urwisami) do szkoły, zatem we wrześniu powspominam urlop - na początek zapraszam na spacer po stolicy Republiki Macedonii - Skopje.

W lipcu 1963 roku Skopje zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi. Śmierć poniosło ponad 1000 osób, zaś 75% miasta zostało zrujnowane. Ruchy tektoniczne miały miejsce na głębokości zaledwie sześciu kilometrów, co spowodowało tak katastrofalne skutki.

Największe zniszczenia zanotowano w dolinie rzeki Wardar, jednak właśnie tam ocalał jeden z ważniejszych zabytków miasta – piętnastowieczny, pochodzący z czasów osmańskich,  kamienny most.



Pierwszy wstrząs miał miejsce o godzinie 5:17 - zegar na budynku Poczty Głównej zatrzymał się w tej pamiętnej chwili. Budynek Poczty pozostawiono w niezmienionym stanie, łącznie z zegarem, zaś wewnątrz utworzono muzeum. Znajduje się w nim między innymi, podarowany Skopje przez Pablo Picassa, obraz pt. „Głowa kobiety”.


środa, 3 września 2014

Urlopowy sierpień


Urlop pełen wrażeń niekoniecznie sprzyja czytaniu. 10 przeczytanych książek, to zasługa głównie czytnika, na którym mogę czytać podczas jazdy samochodem.