Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Majgier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Majgier. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 czerwca 2017

Przygody (nie tylko) wakacyjne



Wakacje! Czas przygody, odpoczynku i czytania. Tak wiem, że nie wszyscy mają wakacje, a także nie wszyscy, którzy je mają lubią czytać. Ale jestem przekonana, że jak się dobrze rozejrzymy, znajdziemy tych, którzy nie wyobrażają sobie lata bez książkowej przygody. Może wybierzecie coś dla nich?

Duch potrzebny od zaraz Agnieszki Gadzińskiej to esencja książki wakacyjnej. Dziesięcioletnie bliźniaki, Zula i Jędrek, dowiadują się, że rodzice muszą w związku z pracą wyjechać na miesiąc do Londynu. Dzieci nie mogą oczywiście pozostać bez opieki i zostają odwiezione do dziadków, do nadmorskiego Pensjonatu Pod Wesołym Naleśnikiem. Rodzeństwo wprawdzie uwielbia spędzać tu czas, ale Zulę niepokoi trochę pobyt bez rodziców. Wolałaby wakacje z całą rodziną. 

- Może będzie fajnie... - powiedziała, odwracając się do okna.
- Morze będzie fajne - odparł z naciskiem Jędrek i zaczął wyciągać ubrania z walizki. [1]

Bliźnięta obiecują, że będą pomagać babci i dziadkowi, jednak nie mają pojęcia, jak bardzo ich pomoc okaże potrzebna. Pensjonatowi grozi bankructwo, starsi państwo nie są bowiem w stanie konkurować z nowocześniejszymi ośrodkami. Zula i Jędrek postanawiają pomóc dziadkom w zdobyciu nowych klientów. Nie wiadomo, czy ich misja skończyłaby się powodzeniem, gdyby nie wsparcie dziewczynki - ducha. Okazuje się, że nie tylko zjawa jest w stanie zwiększyć zainteresowanie Pensjonatem Pod Wesołym Naleśnikiem, ale, że ta współpraca będzie korzystna dla obu stron.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wakacyjne przygody

Ostatni dzień sierpnia niesie w sobie sporo nostalgii. Wystarczy pomyśleć o tym minionym 1 września, a przecież trudno o nim nie pamiętać, ba, nie wolno nie pamiętać...

Chociaż trwa lato (tym razem nie tylko kalendarzowe - trudno uwierzyć - 31 sierpnia i ponad trzydziestostopniowe upały??), żegnamy wakacyjną beztroskę. Dzieci przyniosą jutro rozkłady jazdy, które będą nadawały rytm naszemu życiu w nadchodzących miesiącach. Na pożegnanie wakacji - garść wspomnień z letnich przygód.

Niezapomniane wakacje można bowiem przeżyć nawet w wielkim mieście.

źródło

Bartek, zwany Bąblem, w pierwszy dzień wakacji, zostaje obudzony potwornym hałasem. Własnie rozpoczął się remont drogi pod blokiem chłopca, który potrwa do końca lipca. Młody ma dość wysoką tolerancję na głośne dźwięki, ale jego mama staje na krawędzi wytrzymałości psychicznej. Decyduje się więc na wyjazd do babci na wieś. Bąbel mógłby tez pojechać, ale ku zaskoczeniu rodziców chce zostać w domu i gospodarować razem z ojcem. Rodzice nie byliby może tak zdziwieni decyzją syna, gdyby wiedzieli jakie wrażenie zrobiła na Bartku nowa sąsiadka - Kaja.

Jeżeli dodamy to tego, że pies chłopca to bernardyn, który do wyjścia na spacer daje się zachęcić tylko jeśli opiekun też stanie na czterech "łapach" i zaszczeka, Kaja ma świnkę morską, która ma skłonności do wybierania się na samodzielne wędrówki w najmniej odpowiednich momentach, a w sąsiedztwie mieszka obłąkana kura - nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w takim towarzystwie nie można się nudzić. Naprawdę dawno się tak nie uśmiałam, jak przy lekturze Wakacji w wielkim mieście. Warto podsunąć ją dzieciom również teraz, na początku roku szkolnego, może osłodzi nieco powrót do szkoły?

czwartek, 31 lipca 2014

Ula i Urwisy. Szykujemy się do szkoły.

Wiem, że jeszcze wakacje, ale jutro już sierpień. I tak jak w wierszu Andrzeja Waligórskiego, choć sierpień, pogoda prześliczna - jesień idzie, nie ma na to rady! A jak jesień, to i czas pomyśleć o szkole i dobrze się do niej nastawić ;)

Ula, którą poznaliśmy w książeczce Ula i Urwisy. Nowi sąsiedzi. przygotowuje się do pójścia do szkolnej zerówki. Razem z nią szkolną przygodę rozpoczną bliźniaki - Sławek i Mirek. Pójście do szkoły jawi się całej trójce jako nobilitacja - będą uczniami i wreszcie będzie im wolno wychodzić poza ogrodzenie podwórka. Dzieciaki radośnie odliczają każdy dzień, który dzieli ich od końca wakacji, co spotyka się z dziwną reakcją starszego kuzyna chłopców. Mikołaj ma już trzynaście lat i nie rozumie, jak można się cieszyć z powrotu do szkoły. Opowiada więc dzieciom mrożące krew w żyłach historie o wrednych nauczycielach, gabinecie dyrektora, ale najgorsza jest możliwość zostania rozdeptanym przez starszych uczniów...

[1]
Zaniepokojona Ula dzieli się tymi rewelacjami z rodzicami, licząc na uspokojenie, a tymczasem okazuje się, że tatę do dziś przechodzą ciarki na myśl o gabinecie dyrektora, że na mamę uwzięła się nauczycielka, a do tego ciocia Gosia rozczula się nad Ulą, że jest taka mała i zostanie stratowana przez inne dzieci. Zatem wszystko, o czym mówił Mikołaj to prawda! Ula podejmuje życiową decyzję: NIE IDĘ DO ZERÓWKI!

środa, 23 lipca 2014

Ula i Urwisy. Nowi sąsiedzi.

Ula ma pięć lat. Lubi zwierzęta, zwłaszcza małe (tym bardziej, że sama też jest mała), książki - do czytania i do kolorowania, chrupiące jedzenie, czekoladę, ale przede wszystkim lubi się bawić!

Najbardziej lubię zabawy na podwórku: tam jest więcej miejsca niż w domu i można bawić się ziemią, roślinami i wodą z kałuż. Zakopuję tam skarby, a potem je znajduję albo chowam się w mojej Kryjówce w krzakach. Uwielbiam ją, chociaż wolałabym domek na drzewie. [1]

Niestety domek na drzewie musi pozostać w strefie marzeń z bardzo prostego powodu, na podwórku przy domu, w którym mieszka Ula nie ma drzew. No i lipa, jak uwielbia podkreślać dziewczynka.

Na szczęście wyobraźnia i pomysłowość pozwala jej się świetnie bawić pomimo tego istotnego braku, co więcej - pomimo braku innych dzieci na podwórku. Ba, Ula uważa, że inne dzieci w ogóle nie są do zabawy niezbędne!

Pewnego dnia okazuje się jednak, że do jednej z koleżanek babci, mieszkającej w domu naprzeciwko, sprowadzą się jej wnuki. Pani Mila wyraża się o nich Urwisy, rozrabiaki i decyduje się nawet na ogrodzenie klombiku z kwiatkami, żeby chłopcy go nie zniszczyli. Wszak są prawdziwymi wandalami!

Słysząc to Ula, która kiedyś oglądała program o Rzymianach i Wandalach, więc wie do czego są zdolni, dochodzi do wniosku, że trzeba jakoś zabezpieczyć ulubione zabawki przed barbarzyńcami. Niestety rodzice nie pojmują zagrożenia, nie bardzo chcą współpracować z Ulą i nawet martwią się, że rośnie z niej samolub...