Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata J. Kursa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata J. Kursa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Hurtownia komediowo - kryminalna #11

Na początku była Joanna Chmielewska. To od jej książek zaczęła się moja miłość do komedii kryminalnych i nadal pozostają one jednym z moich ulubionych gatunków. Wszystkie książki Joanny Chmielewskiej przeczytałam (poza jedną - przez Gwałt nie przebrnęłam i wyparłam jej istnienie), wiele z nich kilkukrotnie. Nadal zdarza mi się wracać do ulubionych tytułów, ale wciąż szukam też nowych autorów, którzy wprawdzie nigdy nie zastąpią braku TEJ Pisarki, ale potrafią zafundować dużo frajdy. Dziś parę ostatnio przeczytanych tytułów kilkorga moich ulubionych autorów.

źródło

Małgorzata J. Kursa umieszcza akcję swoich książek w niewielkim Kraśniku. Specyfika małej miejscowości, charakterne bohaterki ze zwariowanymi pomysłami i ogromne poczucie humoru to cechy charakterystyczne twórczości tej autorki.

Głównym bohaterem najnowszej powieści, kontynuacji Nieboszczyka wędrownego, jest kocur, bardzo adekwatnie zwany Belzebubem. Duży, bardzo sprytny i oczywiście chadzający własnymi drogami. Jak każdy kot ma własne zdanie na temat co do zastosowania niektórych przedmiotów domowego użytku, podziału żywności między domowników, ale także bezbłędny talent do znajdowania (i produkowania) nieboszczyków. Talentem tym nie jest specjalnie uradowana właścicielka Belzebuba, ale nie ulega wątpliwości, że to właśnie on pomaga policji ująć właściwego sprawcę zabójstw kilku kobiet.

Motywacja mordercy jest moim zdaniem ździebko naciągana, ale humor sytuacyjny i wyczyny Belzebuba - cudowności.

Małgorzata J. Kursa Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli śledztwo z pazurem, Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Moje lektury na przesilenie wiosenne

Teoretycznie wiosna rozgościła się już na dobre. Były już takie dni, że udało się poczytać na zewnątrz, coraz mocniejsza zieleń zachęcała do spacerów. A tu nagle trzeba znowu wyciągnąć z szafy kurtki zimowe i przeprosić się z czapką. Rzeczywiście kwiecień-plecień...

Nie wiem, czy ze względu na tę zmienną pogodę, czy więcej pracy niż zwykle, bardzo potrzebowałam tej wiosny książek podnoszących na duchu i poprawiających humor. Moje wybory czytelnicze nie zawsze mnie zadowoliły, nie uniknęłam rozczarowań, na szczęście większość moich marcowo-kwietniowych książek spełniła pokrzepiające zadanie w stopniu co najmniej zadowalającym.

źródło
Pracownia dobrych myśli Magdaleny Witkiewicz to był w sumie pewniak. Wiem, że jeśli potrzebuję książki, która otuli mnie jak ciepły koc i przywróci wiarę w ludzi, w szczęśliwe zakończenia, śmiało mogę sięgać po książki właśnie tej autorki.

Pracownia Dobrych Myśli była kiedyś zakładem krawieckim, miejscem, gdzie Pelagia potrafiła wyczarować sukienki, w których kobiety nie tylko czuły się piękne, ale przy okazji znajdowały szczęście. Panny młode, które szły do ślubu w jej kreacjach, podobno zawsze żyły długo i szczęśliwie. Po śmierci krawcowej, pracownia nie miała szczęścia do najemców - zakład z trumnami, sklep z częściami do szambiarek, to mało romantyczne, choć z pewnością potrzebne biznesy. Wygląda jednak na to, że odrobina piękna znów zawita na do Pracowni. Wnuk Pelagii o nader proroczym imieniu Florian, chce otworzyć w tym miejscu kwiaciarnię. Chce robić to co kocha i uszczęśliwiać innych swoimi bukietami. Nie przypuszcza, że dzięki tej decyzji zmieni życie kilku osób - mieszkańców kamienicy przy ulicy Pogodnej.

niedziela, 26 maja 2013

Niespodziewany trup

źródło: www.prozami.pl
Zuchwały napad na bank, zamaskowani bandyci, przypadkowi świadkowie. I trup. Policja ma co robić, szczególnie że w tym małym miasteczku niewiele jest równie intrygujących spraw. Czy trup ma związek z napadem? Czy świadek rozpozna sprawców? A może oni zdołają wcześniej unieszkodliwić świadka? W tej przesiąkniętej humorem powieści, wątek kryminalny mocno rywalizuje z obyczajowym, gdzie na pierwszy plan wysuwa się dziewczynka, która usilnie pragnie znaleźć kandydata na… tatusia.
Książki Małgorzaty J. Kursy odkryłam latem ubiegłego roku. Bardzo mi się podoba, że autorka wybrała jako miejsce akcji Kraśnik, w którym mieszka od dzieciństwa. Dzięki temu doskonale charakteryzuje małomiasteczkowe klimaty, mieszkańców i ich codzienność. Oczywiście nie jest to dokument ani reportaż, ale humorystyczna powieść obyczajowo-kryminalna.
Z przyjemnością spotkałam w niej bohaterów z poprzednich książek, ale jeśli ktoś ich jeszcze nie czytał, to nieznajomość ta nie powinna specjalnie przeszkadzać w odbiorze najnowszej historii.