Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta Kisiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta Kisiel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 czerwca 2023

Cztery pory magii

 

Na początku lata idealna propozycja nie tylko na wakacje, ale na każdą porę roku:

Cztery pory magii, cztery opowiadania od czterech fantastycznych (w obu znaczeniach tego słowa) Autorek. 😍

 

niedziela, 26 marca 2017

Siła niższa

źródło
Wiedziałam! Wiedziałam, że tak będzie! Jeden weekend, w zasadzie tylko sobota, i po książce. Niby starałam się delektować, nawet posprzątałam w miedzy czasie, na nic. Kartka, za kartką, rozdział za rozdziałem i trzeba było rozstać się z Lichem, Konradem, utopcami... W dodatku znikąd nadziei, że może kiedyś (za rok, czy za pięć) przyjdzie nam spędzić razem dzień lub dwa (a może jednak??).

Po utracie Lichotki bohaterowie Dożywocia przenoszą się do podmiejskiej willi, w której, obywając się bez mrugnięcia powieką, czy też znaczącego uniesienia brwi, wita ich Turu Brząszczyk, mężczyzna potężnej postury, ale gołębiego serca.

Wiadomość o dokwaterowaniu zgrai pogorzelców powitał z ukontentowaniem. Na brak zajęć nie narzekał, ale życie w domu wypełnionym głównie pustką i wspomnieniami dłużyło mu się niemiłosiernie, odkąd przed półroczem został w nim sam jak palec. Wcześniej, przez dwadzieścia lat z okładem, jakie zdążył już spędzić pod tym dachem, Turu miał dziadunia, dziadunio zaś miał fantazję i bogatą kolekcję fobii. (...)
W rezultacie Turu przyjmował życie we wszelkich jego formach na klatę i nie dziwił się absolutnie niczemu, czym - paradoksalnie - często budził zdziwienie innych przedstawicieli swego gatunku. [1]

Wydawałoby się, że Konrad Romańczuk i jego dożywotnicy znajdą w nowym domu spokojną przystań, jednak nie będzie to takie proste...

wtorek, 31 stycznia 2017

Dożywocie w Lichotce

źródło
Są takie książki, na które bardzo czekam, a gdy już je mam, jakoś odwlekam ich przeczytanie, choć wcześniej myślałam, że zachłannie się na nie rzucę. Czemu tak nie robię? Bo zasługują na szczególną chwilę, bo delektuję się tym, że po prostu już je mam, bo jak przeczytam, to znowu trzeba będzie tak dłuuuugo czekać!

Tak właśnie mam z książkami Marty Kisiel. Dożywocie przeczytałam w marcu 2014 (wówczas jeszcze było niemal niedostępne w wersji papierowej - zaopatrzyłam się w e-booczka), a niewiele później mogłam cieszyć poznawaniem tajemnic Wrocławia w Nomen Omen.

Dwa i pół roku później stęsknieni czytelnicy mogli wziąć w ręce kontynuację Dożywocia - Siłę niższą, a Marta Kisiel była honorowym gościem tegorocznych Targów w Krakowie.


Liczba czytelników pragnących uzyskać autograf zaskoczyła Ałtorkę (pisownia zamierzona, na wyraźnie życzenie zainteresowanej), stoisko przeżyło prawdziwe oblężenie, zaś kolejka stawała się miejscem spotkań towarzyskich. Oczywiście ja też tam byłam, rozmowy w kolejce prowadziłam i podpis uzyskałam!