Magdalena jest piękną i zadbaną kobietą. Mąż - Szymon prowadzi własną firmę i szczyci się tym, że jego żona nie musi pracować. Ich kilkuletnia córeczka, Gabrysia, to mądra, ruchliwa i wesoła dziewczynka. Wydawałoby się – idealna rodzina. Ale to tylko fasada. I na tej pięknej fasadzie coraz wyraźniej widać pęknięcia.
Urlopowy wyjazd, trzy tygodnie spędzone w głuszy, uświadomią kobiecie, że oddalili się od siebie z mężem, a to o czym stara się nie myśleć, niszczy ich rodzinę. Mimo usilnego wmawiania sobie i tłumaczenia zachowania Szymona, Magdalena zaczyna nazywać po imieniu alkoholizm męża.
Pomału podejmuje walkę o swoją rodzinę, ale przede wszystkim o samą siebie. Coraz wyraźniej zaczyna widzieć chory układ w swoim małżeństwie i choć jeszcze wielokrotnie będzie się łudzić, wierzyć w obietnice, zaprzeczać - poszuka w sobie siły, by przezwyciężyć lęk i bezradność.
Jak korale na jedwabnej nici przesuwała dni, które Szymon spędzał na trzeźwo, lecz, choć nie nie zdawała sobie z tego sprawy, każdego ranka budziła się z lękiem rosnącym aż do wieczora, do powrotu męża z pracy. Rzut oka na twarz, spojrzenie w oczy, dyskretne powąchanie - i mogła odetchnąć z ulgą. [1]