wtorek, 30 grudnia 2014

Zdrada pachnie pomarańczami

źródło
Święto Pracy 1981 roku dobrze zostało zapamiętane przez mieszkańców Olszanicy i okolic. W końcu nie często w małej miejscowości zdarza się napad na bank!

Milicja gubi ślad złodziei w okolicy pensjonatu Trzy Buki w Groblach Olszanickich. 

W tym samym czasie, w owym ośrodku, grupa gości spędza niezapomniany weekend. Pewna para w podróży poślubnej, małżeństwo z kilkuletnią córką, rozrywkowi studenci. Majowy weekend jednak szybko mija, goście się rozjeżdżają, milicja nie znajduje sprawców napadu, ale i nie ujawnia, co zostało ukradzione...

Trzydzieści lat później, syn zmarłego właściciela postanawia wyremontować i ponownie otworzyć pensjonat. W ramach akcji promocyjnej, wysyła zaproszenia na majowy, długi weekend do tych samych ludzi, którzy byli gośćmi pensjonatu w 1981 roku.

Jedną z atrakcji ma być zabawa terenowa polegająca na odtworzeniu napadu na bank w Oleśnicy. Czy uda się wyjaśnić zagadkę sprzed lat? I co zostało skradzione z banku???

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Domek z piernika

źródło
Thomas Karlsson jest człowiekiem bardzo samotnym. Nieszczęśliwe dzieciństwo, pełne upokorzeń, emocjonalnego i fizycznego znęcania się przez rówieśników, przy jednoczesnym braku wsparcia ze strony dorosłych, uczyniły z niego dziwaka, który idzie przez życie niezauważany przez innych ludzi.
Dopiero wyjazd z rodzinnego miasteczka pozwolił mu jako tako odnaleźć się w społeczeństwie, choć i tak jest on wyobcowany i pełen zahamowań.

Przypadek sprawia, że pewnego listopadowego wieczoru zauważa na ulicy swojego dawnego prześladowcę z przedszkola, Hansa Vannerberga. Mężczyzna wygląda na szczęśliwego i pewnego siebie. Thomas, pod wpływem impulsu, śledzi Hansa aż do jego domu, obserwuje idylliczne powitanie z żoną i małymi dziećmi. Żal za własną, utraconą szansą na normalne życie przepełnia Thomas i popycha go do dalszej obserwacji Vannerberga, gdy ten udaje się na oględziny nieruchomości z potencjalnym klientem.

Dzień później zszokowana staruszka, po powrocie ze szpitala, odkrywa w swojej kuchni ciało zamordowanego mężczyzny.
Śledztwem zajmuje się inspektor Conny Sjöberg. Ustalenie tożsamości zamordowanego następuje błyskawicznie, gdyż miał on przy sobie dokumenty, ale poznanie motywu i znalezienie mordercy nie będzie już takie proste.

niedziela, 28 grudnia 2014

12 książek na 2015 rok



Podobno dla towarzystwa Cygan dał się powiesić - ja dałam się skusić na noworoczne postanowienie. Chwalę sobie bardzo wyzwanie Z półki, plan na 2014 rok zrealizowany z nawiązką, ale i tak wiele własnych książek patrzy na mnie z wyrzutem. 

Przystępuję zatem do wyzwania KassWarz :))


Wybrałam 12 książek, które już od dłuższego czasu leżakują na moich półkach. Plan jest taki, by w każdym miesiącu przyszłego roku przeczytać jedną z nich. Każda, trafiając do mojego domu, była chciana, była powodem do radości i obietnicą dobrze spędzonego czasu.

sobota, 27 grudnia 2014

Misiek - dziecięcy smakosz



Jedenastoletni Michał, zwany Miśkiem, to inteligentny, oczytany, trochę zbyt dojrzały na swój wiek chłopiec, obdarzony wyjątkowym podniebieniem. To prawdziwy koneser smaku. Niestety w szkole niespecjalnie takie zdolności są w cenie. Lepiej być szybkim w biegach i popularnym. W końcu jednak Misiek ma okazję się wykazać - zostaje reprezentantem szkoły w międzyszkolnym konkursie, w którym trzeba po smaku i zapachu rozpoznać potrawy.

Michał, po przełamaniu początkowej tremy, łapie wiatr w żagle i w świetnym stylu przechodzi do finału. Katastrofa następuje pod koniec turnieju - Misiek nie rozpoznaje smaku mlecznej czekolady znanego producenta - stwierdza, że to po prostu coś wstrętnego! Jego konkurent podaje bezbłędnie markę czekolady i wygrywa konkurs, zaś Misiek zostaje uznany za osobę nieumiejącą przegrywać.

czwartek, 25 grudnia 2014

Dziadek do Orzechów

źródło
Dwudziestego czwartego grudnia dzieciom radcy Stahlbauma nie wolno było wchodzić do największego pokoju, a tym bardziej do przylegającego do niego salonu. Frycek i Marynia przykucnęli więc w rogu pokoiku położonego w tylnej części domu. Nadchodził zmierzch i dzieci czuły się bardzo nieswojo (...) [1]

Wszyscy chyba pamiętamy z dzieciństwa emocje, związane z oczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę. Tajemnica, niepewność, zapachy związane z tymi wyjątkowymi chwilami, szelesty, migoczące światełka.

Marynia i Frycek w końcu doczekali się otwarcia zamkniętego pokoju. Rodzice wprowadzili ich do pięknie oświetlonego salonu.

Wielka choinka na środku pokoju obwieszona była mnóstwem złotych i srebrnych jabłek, ze wszystkich gałązek jak pączki i kwiaty wyrastały kandyzowane migdały i kolorowe cukierki, i wszelakie słodkości, jakie tylko można sobie wyobrazić. Jednak za najpiękniejszą rzecz w tym cudownym drzewku uznać należy, że na jego ciemnych gałązkach jak gwiazdki jaśniały setki małych świeczek i że samo drzewko rozbłyskując i migocząc, uprzejmie zapraszało dzieci, by zrywały z niego kwiaty i owoce. Wokół choinki wszystko mieniło się cudownymi kolorami – jakież tam były wspaniałości – tak, któż mógłby to opisać! [2]

[3]
Pod olśniewającą choinką dzieci znalazły wymarzone prezenty, a wśród nich kunsztownie wykonanego Dziadka do Orzechów.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

The Christmas Bake Off

źródło
czyli duże zamieszanie w małej mieścinie.

Wszyscy mieszkańcy Skipley są bardzo podekscytowani. Na ich doroczny Konkurs Wypieków Świątecznych po raz pierwszy przyjedzie znany juror z telewizyjnych programów  kulinarnych - Joe Carmichael.

Katie od roku prowadzi własną, wymarzoną cukiernię i dopiero od niedawna wie, że da radę się utrzymać i spłacić kredyt wzięty na otwarcie sklepu. Marzy o byciu zauważoną przez Carmichaela, tym bardziej, że znany jest on z wspierania odkrytych przez siebie nowych talentów kulinarnych.

Dla Rachel to debiut w konkursie - może być dumna z piernikowej chatki, przygotowanej według sprawdzonego przepisu teściowej. Decyzja o wzięciu udziału w rywalizacji to próba zrobienia czegoś dla siebie, udowodnienia przede wszystkim sobie samej, że potrafi coś osiągnąć w życiu.

John również debiutuje w świątecznym współzawodnictwie - i to pomimo całkowitego braku jakiegokolwiek talentu kulinarnego. Jego motywacja związana jest z pewną kasztanowłosą trzydziestolatką.

Nadchodzi 23 grudnia i mieszkańcy Skipley gromadzą się w miejscowym domu kultury wokół stołów zastawionych babeczkami, tortami, piernikami i ciasteczkami.
Po uroczystym rozpoczęciu konkursu, jurorzy próbują świątecznych wypieków, komentując rozpływające się w ustach przysmaki. Pełen oczekiwania nastrój zostaje jednak raptownie zepsuty, gdy okazuje się, że dwa spośród zgłoszonych ciast, zostały przez kogoś celowo "doprawione". Po stwierdzeniu sabotażu oburzony celebryta nie przebiera w słowach i opuszcza Skipley. Zdruzgotani uczestnicy zostają z przykrą zagadką do wyjaśnienia. Ale może jednak z całego zamieszania wyniknie coś dobrego? W końcu to już prawie Boże Narodzenie...


The Christmas Bake Off to gratisowe na brytyjskim amazonie, krótkie opowiadanie (nowelka?), pełne świątecznych zapachów i emocji, dość przewidywalne, ale sympatyczne. W sam raz jako krótki przerywnik w świątecznych przygotowaniach.

Na końcu autorka zamieściła dwa przepisy na ciasteczka - Cynamonowe Gwiazdki i Waniliowe Księżyce.



Abby Clements, The Christmas Bake Off, Quercus, 2012, Kindle Edition.

niedziela, 21 grudnia 2014

Wielki Wybuch, czyli K kontra K

źródło

Jedenastoletni Kryspin od pierwszej klasy znosi mało dowcipne żarty ze swojego imienia. W oczach kolegów jest ofermą, nie umie się bić, nie lubi piłki nożnej, a chętnie czyta książki. 

Ksenia jest chudą, przeciętną nastolatką, nie zna się specjalnie na modzie, co prowadzi czasem do zabawnych sytuacji. W przyszłości chciałaby zostać detektywem, a wzorem jest dla niej Adrian Monk. Decyzja o zbliżeniu się do nowej, jąkającej się, uczennicy skutkuje odrzuceniem Kseni przez dotychczasowe przyjaciółki.

Kryspin i Ksenia, choć się nie znają w rzeczywistości, tworzą drużynę w grze on-line i współpracując, podbijają kolejne planety. W mailach, które wymieniają, piszą o swoich codziennych sprawach, koloryzując i przedstawiając się jako odważnych, popularnych, dowcipnych i świetnie radzących sobie z każdym problemem, nastolatków.



[1]


Bohaterowie książki Grzegorza Kasdepke i Barbary Kosmowskiej w wirtualnym świecie nadrabiają braki pewności siebie z realu. Czego, jak czego, ale wyobraźni na pewno im nie brakuje. Na jak długo jednak wirtualna znajomość i udawanie kogoś, kim się nie jest, zastąpi prawdziwych przyjaciół?

niedziela, 14 grudnia 2014

Książkowych zapasów na zimę ciąg dalszy

Listopad sprzyjał zakupom. W trakcie poszukiwania prezentów mikołajkowych i gwiazdkowych dla bliskich, korzystając z różnorakich promocji, na moje półki zawitało sporo nowych tytułów.

Jan Karon W moim Mitford, Światełko w oknie, Przybieżeli pasterze - cykl, na który miałam ochotę od pewnego czasu - między innymi "przez" Prowincjonalną Nauczycielkę. Myślę, że będzie to lektura idealna na świąteczny czas - upolowane na allegro.

Przebudzenie Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak i Trzy panie w samochodzie Małgorzaty Thiele z Naszej Księgarni uzupełniają moją półkę z serią Babie Lato, a kupione po bardzo atrakcyjnej cenie wyprzedażowej, bezpośrednio u wydawcy.

Przeczytałam właśnie Zatrute ciasteczko i cieszę się, że czekają na mnie następne części serii Alana Bradley'a. Polubiłyśmy się z Flavią, tzn. nie wiem jak ona mnie, ale ją bardzo. :)

Cicha 5 to taki mój świąteczny kaprys kupiony w trakcie kompletowania mikołajkowych paczek.

A pozostałe książki to wynik jesiennej wyprzedaży w Aros.pl

niedziela, 7 grudnia 2014

Zadumany i mglisty listopad




Moje listopadowe lektury wpisały się w atmosferę tego dość smutnego miesiąca - choć grzechem byłoby narzekać na pogodę, szczególnie w pierwszej połowie listopada, to jednak wczesny zmrok, ogołocone z liści drzewa, sprzyjały zadumie. W czytanych przeze mnie książkach było mgliście i tajemniczo, trochę smutno, nostalgicznie, ale by nie dać się jesiennej chandrze - znalazło się również parę tytułów lekkich i napawających optymizmem.

Przeczytanych - 9
własne - 8
z biblioteki - 1
papierowe - 7
e-booki - 2
polskie - 5
zagraniczne - 4 (rosyjska, irlandzka i 2 szwedzkie)

niedziela, 30 listopada 2014

Petersburskie senne widziadła

Pamiętam pewne wydarzenie, w którym niemal nie było nic szczególnego, ale które mną wprost wstrząsnęło. Opowiem wam o nim ze wszystkimi szczegółami, chociaż właściwie nie jest to nawet wydarzenia - raczej po prostu wrażenie: od czegóż jestem marzycielem i mistykiem! [1]

I snuje przed nami Dostojewski opowieści z pogranicza snu i jawy, o tym co widział (lub mógł zobaczyć), o tym co się wydarzyło, lub mogło zdarzyć. Opowieści pełne symboli i ukrytych znaczeń, o których znawcy literatury pisać będą rozprawy naukowe. Ja zanotuję tylko kilka słów ku pamięci.

sobota, 29 listopada 2014

Poczytaj mi mamo - księga pierwsza

źródło
Zachwyciła mnie inicjatywa Naszej Księgarni, by na dziewięćdziesięciolecie wydawnictwa, ponownie wydać książeczki będące dla mnie kwintesencją dzieciństwa. Nie wiem tego na pewno, ale myślę, że to własnie dzięki tym kwadratowym opowiastkom pokochałam czytanie. Książeczki z serii Poczytaj mi mamo, najpierw odkrywane z rodzicami, potem samodzielnie, na zawsze pozostały w mojej pamięci.

Nie wiem co się stało z moimi egzemplarzami, przekazane młodszemu rodzeństwo, powędrowały potem gdzieś dalej w świat. Pojedyncze, ukochane tytuły upolowałam później, mając już własne dzieci, na allegro. Zakup księgi pierwszej (i kolejnych) Poczytaj mi mamo był po prostu oczywistością. Nie ukrywam, że kupowałam je bardziej dla siebie niż dla moich dzieci, choć dobrze mieć wiarygodny pretekst :)

I tak czytamy sobie od czasu do czasu opowiastki z mojego dzieciństwa, a większość z nich jest bardzo dobrze przyjmowana przez małolata. Niekoniecznie moje ulubione tytuły pokrywają się z gustem Najmłodszego, ale nie kłócimy się ;-)

W ubiegłym tygodniu zdjęłam ponownie z półki księgę pierwszą. Zawiera ona 10 opowieści, które czytaliśmy na dobranoc przez parę wieczorów - po 2, 3 tytuły, w kolejności zależnej od kaprysu synka.

piątek, 28 listopada 2014

Księga rzeczy utraconych

źródło
Świat starych opowieści istnieje równolegle do naszego, (...) lecz czasami oddzielający je mur staje się tak cienki i delikatny, że dwa światy zaczynają się przenikać. [1]

W przededniu II wojny światowej, dwunastoletni David musi zmierzyć się z prywatną tragedią. Po długotrwałej chorobie umiera jego ukochana matka. 
Stosunkowo niedługo po jej odejściu, ojciec chłopca zaczyna spotykać się z kobietą o imieniu Rose. Po pewnym czasie na świecie pojawia się przyrodni brat Davida - George, a cała rodzina przeprowadza się do domu na wsi, uciekając przed bombardowaniami Londynu.

David bardzo źle radzi sobie z nową sytuacją, niepogodzony z nieodwołalnym odejściem matki i nowym związkiem ojca; nie akceptuje macochy, ani brata. Osamotniony, ucieka w książki, do których miłość zaszczepiła mu matka.

Zanim matka zachorowała, często mówiła Davidowi, że historie żyją swoim własnym życiem. Nie tak jak ludzie ani nawet jak psy czy koty. Ludzie żyli bez względu na to, czy się ich zauważało czy nie, psy natomiast zmuszały do zwracania na siebie uwagi (...). Koty z kolei potrafiły doskonale udawać, że ludzie w ogóle nie istnieją, jeśli tylko im to odpowiadało (...).
Z historiami było inaczej - ożywały dopiero podczas opowiadania. Pozbawione ludzkiego głosu, który je czytał, lub pary otwartych szeroko oczu, śledzących ich bieg pod kocem przy świetle latarki, w naszym świecie nie miały prawa bytu. (...) Leżały uśpione w nadziei, że uda im się zaistnieć. Z chwilą, gdy ktoś zaczynał je czytać, mogły zacząć się zmieniać. Mogły zakiełkować w wyobraźni i przeobrazić czytelnika. [2]

sobota, 22 listopada 2014

Na spokojnych wodach

źródło
Jest upalny lipcowy poranek na Sandhamn. Ciało mężczyzny oplątane w rybacką sieć wypływa na ląd przy wschodnio-zachodnim brzegu wyspy Archipelagu sztokholmskiego. Tydzień później na wybrzeżu zostaje znalezione zmasakrowane ciało kobiety. Śledztwo prowadzi inspektor Thomas Andreasson z policji w Nacka.
Co łączy tych dwoje z Sandhamn? I jakie sekrety skrywa mała społeczność?

Wyspa, na której rozgrywa się akcja debiutanckiej powieści Viveki Sten, jest bardzo popularnym celem letnich wakacji i weekendowych wypadów mieszkańców Sztokholmu. 

Szczęśliwi posiadacze domów na Sandhamn mogą cieszyć się bliskością morza, ciszą, własnoręcznie złowionymi okoniami, czy kawą na plaży. Ze względu na brak ruchu drogowego, rodzice małych dzieci mogą odetchnąć i pozwolić maluchom na więcej swobody. Wszyscy wszystkich znają, tym bardziej, że wiele nieruchomości pozostaje w rodzinach od pokoleń.

Wraz ze wzrostem popularności Sadhamn i niewielką liczbą domów oferowanych na sprzedaż, na zakup letniskowego domku, nie mówiąc o willi, pozwolić sobie tutaj mogą tylko nieliczni. Mimo zmieniającego się charakteru wyspy, która w lecie staje się skupiskiem drogich jachtów, a z promów spływa niekończąca się rzeka weekendowych turystów, jej stali i wakacyjni mieszkańcy mogą cieszyć się spokojem i bezpieczeństwem. Tę sielską atmosferę burzy znalezienie na plaży ciała topielca.

środa, 12 listopada 2014

Dobra zabawa z matematyką? Dlaczego nie?!

źródło
Do trzech odlicz!  I zaczynamy!

Na początek poznajemy przybory geometryczne. Zabawna historyjka o pierwszym dniu w tornistrze przedstawia dziecku linijkę, ekierkę, cyrkiel, bo temperówkę, flamastry, czy kredki zna przecież każdy przedszkolak - później możemy sprawdzić, czy uda nam się odgadnąć rozwiązania kilku zagadek.


Znając już bohaterów, z ciekawością przeczytamy dlaczego linijka nie wyszła za mąż, kto wygra zawody w liczeniu i co poradzi pan doktor, gdy zgłosi się do niego cyrkiel, narzekający na zawroty głowy.



A może wybierzecie się ze stonogą na zakupy? Przyda się jej pomoc przy wyborze nowych butów. Jeśli jednak sklep obuwniczy nie jest spełnieniem waszych marzeń, zapraszamy do spożywczego sklepiku osiedlowego - tylko nie pomylcie kilogramów z litrami, bo po wizycie Zuzy pani sprzedawczyni popłakała się ze śmiechu - choć w sumie to nie wiem, dlaczego. Przecież każdy, nie tylko dziecko, chętnie kupiłby pół tony cukierków, prawda?

wtorek, 4 listopada 2014

Październikowe czytanie - tym razem krajowo



Statystycznie cieniutko wypadł u mnie październik. Na szczęście przeczytane książki, choć było ich niewiele, dały mi dużo przyjemności.

Liliana Bardijewska Dom ośmiu tajemnic
Martyna Raduchowska Demon Luster
Robert Ostaszewski, Violetta Sajkiewicz Sierpniowe kumaki
Kasia Bulicz-Kasprzak Nalewka zapomnienia czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
Dorota Smoleń Jaś pierwszoklasista i Połykacz Liter
Grzegorz Kasdepke Do trzech odlicz!

papierowe - 4
e-booki - 2
polskie - 6
własne - 6 

rozpoczęte - Pan Lodowego Ogrodu T.4 (przeczytane 2/3 - ponad 600 stron, czyli w sumie mogłoby się liczyć jako dwie książki ;-)

niedziela, 2 listopada 2014

Tydzień temu w Krakowie...


... były Targi Książki. Ktoś jeszcze o nich nie czytał? Pewnie nie ma już takiego Ktosia. ;)

Winna jestem jednak parę słów tym, dzięki którym weekend w Krakowie był cudowną odskocznią od codzienności oraz tym, którzy nie mogli przyjechać i podobno liczyli na relację (oby tylko nie mieli ich już dość!)


Uprzedzona telefonicznie przez Ewelinę, nastawiłam się psychicznie na kolejki do wejścia, ale pamiętając długaśne ogonki do kas w ubiegłych latach, które jednak sprawnie przesuwały się do przodu, miałam nadzieję, że jednak jakoś to przeżyjemy. Wprawdzie skorzystałam z możliwości zarejestrowania się na targi jako blogerka i wystarczyło tylko odebrać zaproszenie, ale byłam razem z córką, która bilet musiała kupić. Kolejka po bilety odbiegała jednak znacznie formą od kolejek, które formowały się do kas targowych w ubiegłych latach. Przede wszystkim nie przypominała w żaden sposób tradycyjnego ogonka... Stanęłyśmy zatem w tłumie do kas i nie ukrywam, że musiałam dobrze hamować ogromną ochotę na ucieczkę. Nie mogłam jednak przecież zostawić dziecka samego, prawda? I jak się okazało, nawet takie doświadczenie może mieć swoje pozytywne strony, bo dowiedziałam się, że to nie ja opiekuję się Dzieckiem, tylko Dziecko opiekuje się mną! W pewnym momencie, gdy zaczęłyśmy się od siebie oddalać pod naciskiem ludzi tłoczących się z każdej możliwej strony, Najstarsza wyciągnęła rękę i mocno złapała matkę. Później skomentowała - bo ty mamo, nie umiesz się pchać.. :)

czwartek, 30 października 2014

Jaś pierwszoklasista i Połykacz Liter

Uroczyście pasowany w październiku na ucznia, mój prywatny Pierwszoklasista, bardzo chętnie słucha opowieści o szkolnych perypetiach swoich rówieśników. Wprawdzie tytułowy Jaś ma sześć, a nie siedem lat, ale doświadczenia związane z poznawaniem szkolnej przestrzeni mamy bardzo zbliżone. Bo i bliźniacy - rozrabiacy są w naszej pierwszej klasie, przerabialiśmy też szukanie worka/szalika/butów w szatni, zaś świetlica jest miejscem, w którym przebywa się najchętniej i można się fantastycznie bawić.

Jaś oprowadza nas po swojej szkole - stołówka, w której podają najlepszy w galaktyce makaron z serem, gabinet pani pielęgniarki, której magiczne spray'e i plasterki potrafią sprawić, że bolące kolano odejdzie w niepamięć. Boisko, na którym można poczuć się jak Lewandowski, czy świetlica, w której zawsze jest gwarno i bardzo wesoło. To tutaj można wypróbować poczucie humoru koleżanek i pań wkładając żywe żabki do pudełka z grą planszową.

Wierzcie lub nie, ale przy tym fragmencie moje dziecko miało TEN błysk w oku.
Jeśli znajdę w domu jakiegoś płaza, będę winić autorkę ;)

środa, 22 października 2014

Do zobaczenia na TARGACH :)



Wszystko wskazuje na to, że jedziemy do Krakowa! :)

Wprawdzie własne, własnoręcznie chowane, wychuchane i hołubione dzieci nauczyły mnie, że z planami (szczególnie wakacyjnymi) różnie bywa, ale liczę na to, że nie wywiną mamuni numeru i w piątek po szkole/pracy ruszymy na zachód.

Tabelki z programu targów skopiowane, przeanalizowane, aplikacja mobilna rozważana do zainstalowania i choć przydałoby się sklonować, kilka punktów awansowało do ścisłej czołówki sobotnich MUST SEE/ MUST BE

  • 11:00-12:00 Spotkanie z Lisą See sala Wiedeń A
  • 12:00-13:30 Zygmunt Miłoszewski podpisuje "Gniew" C53
  • 12:00-14:00 Marcin Pałasz podpisuje "Elf i pierwsza Gwiazdka" C21
  • 13:30-13:50 Borys Akunin podpisuje "Czarne miasto" C35
  • 15:00-16:00 Spotkanie z Martą Kisiel A42
zdjęcie z tramwaju nr 4


A zatem do zobaczenia?


poniedziałek, 20 października 2014

Nalewka zapomnienia

źródło
czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek.

Od czasu do czasu trzeba przeczytać baśń.  Zależnie od nastroju i upodobań może to być baśń mroczna i/lub pełna magii, może być też bajka lekka, pełna humoru, która sprawi, że poczujemy się jak w dzieciństwie - szczęśliwi, nie chwilowo z powodu jakiegoś sukcesu w pracy, czy nowych zakupów, szczęśliwi tak po prostu. Tak naprawdę i długotrwale. (...) prawdziwe, niezmącone uczucie szczęścia, z którym człowiek budzi się i zasypia. Kiedy się nie boi, bo obok są rodzice. [1]

Agnieszka, która chce by nazywać ją Jagą (skojarzenie z Babą Jagą jak najbardziej wskazane) jest kolejną bohaterką rzucającą swoje ustabilizowane życie w wielkim mieście dla niewielkiego domku, gdzieś na krańcach Polski. Nie jest jednak następną skrzywdzoną przez życie kobietą, która szuka odmiany i lepszego losu. Jaga jest zadowolona z tego co ma, z tego jak żyje. To ona traktuje ludzi przedmiotowo, zdarza się, że nimi manipuluje - szczególnie w pracy, ale i w życiu osobistym. Inteligentna, pracowita i bez skrupułów realizująca swoje plany. Jeden dzień jednak zmienia wszystko. Bezlitosna diagnoza lekarska sprawia, że Jaga rzuca pracę, porządkuje sprawy w Warszawie i wyjeżdża na Roztocze. Było? Niby tak, ale nie do końca...

środa, 15 października 2014

Demon Luster

źródło
Pierwsza część przygód panny Brzezińskiej, czyli Szamanki od umarlaków, kończy się w taki sposób, że każdy, komu stały się bliskie losy pechowej Idy po prostu musi sięgnąć po Demona Luster.

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale czy to możliwe, że Pech przesadził? 

Obowiązek zaopiekowania się duszą Mikołaja Kwiatkowskiego oraz przysięga złożona jego żonie stawiają przed Idą nie lada zadanie - wyprawę na drugą stronę lustra, która z  przygodami niejakiej Alicji będzie miała niewiele wspólnego.

Świadoma zagrożenia i nikłych szans na wygranie z losem, szamanka bardzo dorośleje. Zawsze była pyskata i uparta, ale teraz działa bardziej zdecydowanie, może nawet ryzykancko, ale czy ma coś do stracenia? Gorzej już chyba być nie może...

O ile Szamanka była w dużej mierze humorystyczna, przynajmniej do pewnego momentu, to Demon ma zupełnie inny klimat. Nie brakuje ironii i sarkazmu, ale w miarę jak Niebyt coraz śmielej sięga po Idę, atmosfera gęstnieje.

poniedziałek, 13 października 2014

Sierpniowe kumaki, czyli Ślązak na Kaszubach

źródło
Nie tak miał wyglądać schyłek sierpnia. Nadkomisarz Edmund Polański – jeden z najlepszych śledczych w kraju – pędzi na Półwysep Helski, poważnie narażając się energicznej małżonce. Jego podwładny, trochę niesforny, lecz sympatyczny podkomisarz Adam Tyszka, podczas kilkudniowego urlopu wpakował się w nie lada kabałę i siedzi w areszcie oskarżony o... morderstwo.

Uwielbiam Bałtyk, a do Półwyspu Helskiego i Kuźnicy mam szczególną słabość. Nie trzeba było mnie więc specjalnie zachęcać do przeczytania Sierpniowych kumaków.

Podkomisarz Adam Tyszka z Katowic decyduje się na kilkudniowy urlop w Kuźnicy. Przypadkowo wybrana kwatera i brak sprecyzowanych planów (chyba że nastawienie na smażone rybki, piwko i taksowanie plażowiczek, można nazwać planami urlopowymi) sprawia, że policjant snuje się po mierzei bez większego sensu, czy celu i dość szybko zaczyna się nudzić.  

W trakcie zwiedzania umocnień wojskowych Linii Obrony Helu, uwagę Adama zwraca podejrzane zachowanie jednej z turystek.

Bunkier Saragossa
Instynkt śledczego (albo urażona duma, po zbesztaniu za bezmyślne palenie w lesie) każe mu obserwować dziewczynę. Nierozważne i brawurowe zachowanie, połączone z kilkoma browarami, wpakują Adama w niezłe tarapaty, z zatrzymaniem przez lokalną policję włącznie. Jednocześnie, w spokojnym do tej pory powiecie puckim, sensacja zaczyna gonić sensację.

sobota, 11 października 2014

Książkowe zapasy na zimę

Niniejszym uznaję sezon na czytanie przy kominku za otwarty!

Po zakupach pod koniec lata (Biblioteczkowe nabytki - do czytania jesienią) miało nie być we wrześniu nowych książek, ale...  No cóż, książkoholizm zobowiązuje ;)

3 za 2 w Empiku zostało wykorzystane 2 razy - najpierw na fantastykę:

Assassin's Creed: Renesans i Tajemna krucjata - Oliver Bowden - na wyraźną prośbę Starszego, który męczył o te książki od jakiegoś czasu; a ponieważ nie było Bractwa - jako trzecia do promocji książka dla mamy:

Chłopcy Jakuba Ćwieka (to już "wina" Kasi! ;) W zasadzie zgoda na zakup Assassina, to też przez nią! Są na to dowody. ;)

3 za 2 drugie podejście to kryminał/sensacja:

Krąg i nowość Nie gaś światła Bernarda Minier - Bielszy odcień śmierci bardzo mi się podobał, choć może nie do końca autor wykorzystał możliwości, jakie dawało umieszczenie akcji w ściśle strzeżonym zakładzie dla szczególnie niebezpiecznych przestępców.
Lubię takie grubaśne książki i odpowiada mi narracja Miniera.

Jedwabnik - Robert Galbraith - nie mogłam się oprzeć ;) :)

środa, 8 października 2014

Historia Szkocji w obrazkach


Lekcje historii potrafią być nudne (chyba, że traficie na nauczyciela, który jest pasjonatem i gawędziarzem), ale na szczęście coraz częściej można znaleźć na książki, które dawne dzieje potrafią przedstawić dowcipnie i z polotem. Oczywiście nie są one opracowaniami historycznymi, ale niejednokrotnie wystarczą, by zainteresować tematem i dać impuls do sięgnięcia w przyszłości po poważniejsze pozycje.

Richard Brassey jest autorem i ilustratorem wielu książek dla dzieci. Jedną z najbardziej popularnych jest Nessie the Loch Ness Monster i właśnie The Story of Scotland.

Stewart Ross napisał blisko 200 tytułów, głównie dla dzieci, ale i dla dorosłych. Jest autorem wielu historycznych książek i opracowań, szczególnie dotyczących Szkocji.

Rozpoczynając od epoki lodowcowej, poprzez erę brązu i żelaza autorzy ukazują młodemu czytelnikowi historię ludności zamieszkujących tereny dzisiejszej Szkocji.

Po zwycięstwach na południu Brytanii Rzymianie dotarli na północ wyspy około 80 roku n.e. To właśnie oni nazwali zamieszkujące te rejony ludność Piktami, co oznaczało "pomalowani'. 


sobota, 4 października 2014

Z wizytą u znajomych - wrześniowe czytanie


Nie było łatwo dużo czytać we wrześniu. Powrót do rzeczywistości po urlopie, dzieci do szkoły. Wpadnięcie na nowo w rytm przeróżnych obowiązków pochłaniało ogromne ilości energii, ale pomału wszystkie trybiki zaczynają znowu działać jak powinny. Jesień też sprzyja czytaniu, więc w październiku powinno być lepiej, niż we wrześniu.

"Moich" przeczytanych książek - tylko 3, dziecięcych więcej, bo 7.


Jarosław Grzędowicz Pan Lodowego Ogrodu T.3
Martin Widmark, Helena Willis, Tajemnica kina
Martin Widmark, Helena Willis, Tajemnica pociągu
Martin Widmark, Helena Willis, Tajemnica szkoły
Katarzyna Kwiatkowska Abel i Kain
Barbara Catchpole P.Rosiak i kupa śmiechu
Barbara Catchpole P.Rosiak i czadowe majtki
Barbara Catchpole P.Rosiak i zabójczy bąk
Richard Brassey, Stewart Ross The Story of Scotland
Antologia Kochali się, że strach

papierowe - 7
e-booki - 3
polskie - 3
zagraniczne - 7 (brytyjskie 4, szwedzkie 3)

rozpoczęte - papierowy - wielki finał Pana Lodowego Ogrodu, zaś na czytniku Demon Luster Martyny Raduchowskiej. 

wtorek, 30 września 2014

Kochali się, że strach

źródło
Miłość, jak to łatwo powiedzieć... Napisać trudniej. Szczególnie początkującemu pisarzowi. Mierząc się z tematem, uczestnicy Fahrenheitowych ZakuŻonych Warsztatów sformułowali tezę: "Kochali się, że strach". To jedyna kwestia, co do której byli zgodni.
/z okładki/

Nie od dzisiaj wiadomo, że miłość ma niejedno oblicze i że pisać o niej bez popadania w kicz, czy melodramat jest bardzo trudnym zadaniem. Jeżeli chcecie zobaczyć, że jest to możliwe, a co warto podkreślić - wykonane w większości przez debiutantów, namawiam do przeczytania trzynastu fantastycznych (w dwojakim znaczeniu tego słowa) miłosnych historii.

W Imponderabiliach, oczami diablika, służącego czarnoksiężnika-nekromanty, przyjrzycie się godowym zwyczajom ludzi.
Jak należy śpiewać pieśni godowe? Jak zwrócić się do samiczki, żeby przypadkiem nie zagryzła, czy co tam ludzie sobie robią w takich wypadkach (w dziedzinie wyrządzania krzywdy bliźniemu są w końcu bardzo pomysłowi)? [1]
Poznacie całą prawdę o PPM, czyli Pocałunku Prawdziwej Miłości (nie mylić z prawym przyciskiem myszy, ani jednostką stężenia chemicznego). 

Z antologii dowiemy się, jakie były pierwsze tygodnie Konrada Romańczuka w Lichotce - (od tego wszystko się zaczęło, a dziś wielu z nas dałoby się pokroić za Dożywocie II) i mamy wyjątkową okazję przeczytać opowiadanie jego autorstwa. Nie wiem tylko, czy jest to owo Wielkie Dzieło Życia, w którym panicz Szczęsny usiłował wprowadzić poprawki, czy też Wielkie, magiczne... hm..., niemające z nim nic wspólnego.

poniedziałek, 29 września 2014

Piotr Rosiak, czyli pełne pułapek życie dwunastolatka

image_1001
ilustracja prezentująca
głównego bohatera [1]
metaphrog
Poznajcie Piotra Rosiaka. Piotrek ma 12 lat i w zasadzie wszyscy mówią na niego Prosiak. Niezupełnie jest z tego zadowolony, ale co zrobić? Przezwisko tak już do niego przylgnęło, że nawet nauczyciele zwracają się do niego w ten sposób.

Prosiak ma Mamę, Babcię, starszą siostrę Zośkę i małego brata, który jest różowy, głośny i śmierdzący. [2]

A Tata? W sumie nikt nie wie, gdzie jest Tata, który w pewnym momencie przestał być weekendowym tatą i stał się tatą  nieobecnym.

Na początku Prosiakowi było z tego powodu smutno, ale teraz jest już lepiej. Ale nie jest prawdą, że w ogóle nie myśli o ojcu (choć tak twierdzi).

Jedną z rzeczy, które przypominają Piotrkowi o tacie jest plastikowa, brązowa psia kupa. A skojarzenie to wynika z tego, że to właśnie tata kupił ją Prosiakowi w sklepie ze śmiesznymi rzeczami. I ta właśnie Kupa stanie się źródłem kłopotów, w które wpakuje się chłopiec. Nie da się bowiem ukryć, że Prosiak jest mistrzem wpadania w tarapaty.

niedziela, 28 września 2014

Abel i Kain - wielkopolskie śledztwo retro

źródło
Gorące lato roku 1900.
Jan Morawski, wraz z nieodłącznym kamerdynerem Mateuszem, przyjeżdża do Wielkopolski, by wziąć udział w rodzinnej uroczystości w majątku swego przyjaciela Tadeusza Tarnawskiego.

Tymczasem, krótko po pogrzebie (zmarłej po wydaniu na świat martwego dziecka) młodej pani Ponińskiej, w pałacu w Stępowie dochodzi do kolejnej tragedii. Najstarszy syn, świeżo owdowiały, przyszły dziedzic majątku, zostaje zastrzelony. Pruska policja aresztuje młodszego brata ofiary. Senior rodu, pomimo poszlak, nie wierzy w winę syna i pokładając jedyną nadzieję w Morawskim, prosi go o pomoc.

Jan i Mateusz udają się do majątku Adama Ponińskiego, który swym charakterem i sposobem bycia przywodzi Morawskiemu na myśl rzymskiego patrycjusza. Onieśmielający, prawy i bezkompromisowy ma jednak jedną słabość - arbitralnie narzucił synom życiowe role, a ukochanego pierworodnego idealizował, tak, że nie był w stanie dostrzec jego prawdziwego charakteru. A Adam-junior, w rzeczywistości będąc człowiekiem podłym i prowadzącym hulaszczy tryb życia, zręcznie nie wyprowadzał ojca z błędu. Co więcej, nikt z domowników nie śmiał pozbawić starszego pana złudzeń.

Rozmowy z Ponińskim nie wyjaśniają za wiele Janowi. Ordynat uważa, że starszy syn nie miał wrogów, zaś młodszy na pewno nie zabił brata. Nieco więcej światła na relacje między braćmi rzuci rezydent - wieloletni przyjaciel pana domu - Tercjusz Drojewski, ale i on nie jest z Janem do końca szczery.

piątek, 26 września 2014

Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai


W małym szwedzkim miasteczku Valleby od kilku lat istnieje cieszące się międzynarodową sławą biuro detektywistyczne. Wprawdzie jego założyciele - Lasse i Maja, nie są świadomi swej popularności poza rodzinną miejscowością, ale sukces tego dwuosobowego przedsięwzięcia nie podlega dyskusji. Oprócz rozwiązania kilkunastu zagadek kryminalnych, największym osiągnięciem Lassego i Mai jest rozpropagowanie klasycznej, detektywistycznej literatury wśród najmłodszych czytelników. Ba, zaryzykuję tezę, że mogli się przyczynić do rozprzestrzenienia w tej grupie wiekowej bakcyla czytania w ogóle - nie tylko kryminałów.

Książki o przygodach młodych detektywów sprzedają się w milionowych nakładach w 30 krajach, a cała seria liczy już ponad 20 tytułów.

Pierwsze, wydane w Polsce sześć lat temu, kupowałam córce, która już wtedy była na nie ciut za duża, ale polubiła Lassego i Maję do tego stopnia, że do dziś ma sentyment do tych książeczek. Nowe tytuły pojawiają się więc nadal w naszym domu, tym bardziej, że jest w nim siedmiolatek, który wprawdzie jeszcze do Valleby nie zawitał, ale wkrótce trzeba będzie nadrobić to niedopatrzenie.

Mapa zamieszczona jest na początku każdej książki [1]

Martin Widmark znalazł sposób na intrygującą historię z zagadką opisaną prostym, zrozumiałym językiem, który jednocześnie jest daleki od infantylności, a dziecięcy odbiorca jest traktowany przez autora całkowicie poważnie i z szacunkiem. Duża czcionka, liczne ilustracje (które są jedyną rzeczą, niezachwycającą mnie w 100%, ale o tym niżej), ciekawe rozwiązania graficzne i bardzo staranne wydanie, zachęcają początkującego czytelnika do lektury.

sobota, 20 września 2014

Zachodnia Macedonia


Kalendarzowa jesień już za trzy dni i po naprawdę pięknych wrześniowych dniach, przyszła pora na pierwszy, iście jesienny, weekend. Za oknem mgliście i deszczowo, więc dla kontrastu zapraszam na fotorelację z upalnej i pełnej uroczych zakątków Macedonii.


Po lewej Kanion Matka - położony około 20 km na południowy zachód od Skopje. Sztuczne jezioro Matka powstało po wybudowaniu zapory na rzece Tresca.

Jednym z miejsc, które mnie najbardziej zauroczyły jest położony w górach, na terenie parku narodowego Mawrowo, klasztor Świętego Jana Chrzciciela - Św. Jovan Bigorski. Nazwa 'bigorski" pochodzi od tufu (mac. бигор, bigor) użytego do wzniesienia budynków monastyru. Klasztor, położony na zboczu gór, zachwyca widokami i daje wytchnienie od pośpiechu współczesnego świata. Według kroniki został założony w 1020 roku, niestety w XVI został zniszczony przez Turków. Odbudowano go w XVIII wieku, ale większość starych budynków spłonęła w 2009. Rok później rozpoczęto ich rekonstrukcję i obecnie klasztor pięknie się prezentuje, zaś jednym z najcenniejszych jego zabytków jest drewniany ikonostas. Choć Bigorski Monastyr jest jednym z polecanych zabytków Macedonii, nie było tam tłumów turystów, a jeden z zakonników poświęcił nam dużo czasu, opowiadając o historii tego miejsca.


środa, 10 września 2014

Biblioteczkowe nabytki - do czytania jesienią


Urlopy wyjazdowe niekoniecznie sprzyjają zakupom książkowym (wprawdzie przez chwilę oglądałam na węgierskiej stacji benzynowej książkowe dodatki do gazet i nawet rozpoznałam jakieś tytuły ;), ale zamawianie brakujących pojedynczych podręczników pod koniec sierpnia było dobrą okazją, by dorzucić do przesyłki coś dla przyjemności. Poza tym nowa, tradycyjnie (?) wrześniowa, książka Anny J. Szepielak bardzo kusiła, by złożyć zamówienie w Naszej Księgarni. I tak na przełomie sierpnia i września (oprócz licznych podręczników) do biblioteczki przybyły widoczne na zdjęciu tytuły.

poniedziałek, 8 września 2014

Skopje - Aleksander Wielki, duma narodowa, kompleksy i śpiew muezina


W wakacje pisałam o przygotowaniach (razem z Ulą i Urwisami) do szkoły, zatem we wrześniu powspominam urlop - na początek zapraszam na spacer po stolicy Republiki Macedonii - Skopje.

W lipcu 1963 roku Skopje zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi. Śmierć poniosło ponad 1000 osób, zaś 75% miasta zostało zrujnowane. Ruchy tektoniczne miały miejsce na głębokości zaledwie sześciu kilometrów, co spowodowało tak katastrofalne skutki.

Największe zniszczenia zanotowano w dolinie rzeki Wardar, jednak właśnie tam ocalał jeden z ważniejszych zabytków miasta – piętnastowieczny, pochodzący z czasów osmańskich,  kamienny most.



Pierwszy wstrząs miał miejsce o godzinie 5:17 - zegar na budynku Poczty Głównej zatrzymał się w tej pamiętnej chwili. Budynek Poczty pozostawiono w niezmienionym stanie, łącznie z zegarem, zaś wewnątrz utworzono muzeum. Znajduje się w nim między innymi, podarowany Skopje przez Pablo Picassa, obraz pt. „Głowa kobiety”.


środa, 3 września 2014

Urlopowy sierpień


Urlop pełen wrażeń niekoniecznie sprzyja czytaniu. 10 przeczytanych książek, to zasługa głównie czytnika, na którym mogę czytać podczas jazdy samochodem.


niedziela, 31 sierpnia 2014

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe

źródło
Meekhan. Imperium, które na północy opiera się o góry i zdradliwe lodowce, zaś na południu sięga gorących piasków pustyni.

Sukces cesarstwa opiera się na umiejętnej polityce - jeśli to konieczne - zbrojne podporządkowanie nowych ludów i terenów, ale częściej sojusze i asymilacja. Przyznanie tubylcom praw przysługujących obywatelom imperium, włączanie lokalnych bogów do wielkiego panteonu, zachowanie miejscowych zwyczajów i tradycji, skutecznie minimalizuje ryzyko dążeń separatystycznych.

Opowieści z meekhańskiego pogranicza to zbiór opowiadań - czterech z Północy i czterech z Południa, które tworzą dwie odrębne historie.

Część pierwsza Topór i skała to gawęda żołnierska o Szóstej Kompanii Górskiej Straży, która tworzą nieustraszeni górale. Kompanii dowodzonej przez porucznika Kennetha-lyw-Darawyta, która szybko zapracuje na własną legendę.

Cztery opowiadania przedstawiają najważniejsze chwile z historii tego górskiego oddziału - od trudnych początków, gdy większość żołnierzy traktuje przydzielenie do nowo utworzonego pułku jako karę, a młody dowódca musi dopiero zasłużyć na zaufanie i szacunek swoich ludzi, poprzez wydarzenia, w wyniku których z dumą będą nosić wyszyte, czerwoną jak krew nitką, szóstki na płaszczach, aż do zaskakującego przeniesienia na drugi koniec imperium.

sobota, 30 sierpnia 2014

Harun i Morze Opowieści

źródło
Skoro prawdziwy świat jest pełen czarów, to nie ma powodu, żeby światy wyczarowane nie były prawdziwe. [1]

Harun, jedyny syn Raszida Khalify, mieszkał w smutnym mieście, tak smutnym, że zapomniało własnej nazwy. Na północ od miasta wznosiły się kominy fabryki, w której, jak niesie wieść, produkowano smutek i rozsyłano w specjalnych opakowaniach po całym świecie.

Harun jednak był szczęśliwy - dorastał w radosnym domu, w którym nie wiedziano co to złość i niedola. Jego ojciec był słynnym gawędziarzem - przez wielbicieli zwanym Raszidem - Oceanem Pomysłów, przez innych - Mistrzem Wodolejstwa. Dla żony Soraji, był najbardziej kochającym mężem, jakiego można sobie wyobrazić.

Pewnego dnia jednak coś zaczęło się psuć. Rozśpiewana Soraja przerwała piosenkę w pół zdania i od tej chwili stawała się coraz pochmurniejsza. Jednak Raszid nic nie zauważył. Dalej jeździł na próby, występy, podróżował po całym kraju opowiadając swe gawędy. Harun chętnie towarzyszył ojcu i wielokrotnie zastanawiał się, skąd biorą się te wszystkie magiczne historie.

Lecz ilekroć zadawał ojcu to najważniejsze pytanie, Mistrz Wodolejstwa mrużył oczy (nieco wyłupiaste, co tu kryć), klepał się po obwisłym brzuchu, wtykał sobie w usta kciuk i wydawał śmieszne odgłosy, jakby coś pił: gul-gul-gul... Harun nie cierpiał tych przedstawień.
- Nie, serio - nalegał. - Powiedz, skąd je bierzesz? (...)
- Z wielkiego Morza Opowieści - mówił. (...)
- Czerpię tę wodę z niewidzialnego kranu, który zainstalował jeden z Wodnych Dżinów. (...)
- wodnego Dżina też zresztą nigdy w życiu nie widziałem - powiedział naburmuszony Harun.
Raszid wzruszył ramionami.
- Nigdy nie widziałeś mleczarza, bo za długo sypiasz - odpał. - Ale mleko pijesz bez oporów. [2]

piątek, 29 sierpnia 2014

Thora i Agatha, czyli urlopowych lektur ciąg dalszy

źródło
Bardzo polubiłam kryminały islandzkie. Moim ulubionym autorem książek z tej wyspy jest Arnaldur Indriðason, ale Yrsa Sigurðardóttir nie pozostaje za nim daleko w tyle. Cykl o Thorze zaintrygował mnie, nawet nie tyle ze względu na walory kryminalne, co atmosferę Islandii oraz prywatne perypetie prawniczki.

Trzecia część serii  pt. W proch się obrócisz, bazuje na autentycznych wydarzeniach z 1973 roku, gdy erupcja wulkanu Eldfell doprowadziła do ewakuacji całej wyspy Heimaey w leżącym u południowych wybrzeży kraju archipelagu Vestmannaeyjar. 

Blisko czterdzieści lat później archeolodzy odkopują zasypane popiołem domy. Właściciel, a w zasadzie syn właścieli jednego z nich, Markus Magnusson nalega na umożliwienie mu wyniesienia jakiegoś pudełka z piwnicy. W obecności archeologa, Thora asystuje Markusowi, przekonana, że chodzi na przykład o jakieś kompromitujące nagrania wideo z lat nastoletnich. Tymczasem w piwnicy odkrywają zwłoki trzech mężczyzn, zaś w pudełku na którym tak zależało klientowi Thory, znajduje się ludzka głowa.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Przeczytane w podróży [3] - urlopowe rozmaitości


Tegoroczny urlop był planowany i wyczekiwany przez wiele miesięcy i, póki co, niemal bezkonkurencyjnie ma szanse na miano podróży życia. Przejechane ponad 5000 km, mnóstwo wrażeń, miejsc, widoków, spotkań, smaków. Trudno uwierzyć, że to były tylko 3 tygodnie. Najpierw Macedonia, osiem dni w Grecji i trwający tydzień powrót - przez Bułgarię, Rumunię, z ostatnim noclegiem w Tokaju na Węgrzech. W podróży nie mogło zabraknąć książek, choć z pewnością zeszły one na dalszy plan. Oprócz nieodzownych przewodników, zabrałam ze sobą trzycyfrową liczbę tytułów - na każdy humor i zachciankę. Luksus, który daje czytnik :)

Ponieważ najwięcej czasu na czytanie miałam podczas jazdy samochodem, musiały być to książki na tyle wciągające, by zapomnieć dyskomforcie siedzenia z ograniczonym polem manewru przy zmianie pozycji, szumie w trakcie jazdy, a jednocześnie umożliwiające łatwe przerwanie lektury na zwiedzanie, konieczne przystanki, czy interweniowanie w zbyt żywiołowe dyskusje na tylnym siedzeniu ;)

źródło
Na pierwszy rzut poszła Szamanka od umarlaków Martyny Raduchowskiej. Książka, która znalazła się na moim Kindlu dzięki Jankowi - Oisajowi, który na wiosnę, bez ogródek ogłosił wszem i wobec, że Szamanka nim zawładnęła - o TU. I tak jak on nie żałuje zakupu czytnika i tego ebooka, tak ja bardzo się cieszę, że o tym napisał. :))

Ida Brzezińska marzy o studiach, możliwie daleko od ukochanych rodziców - rodziców, którym długo zajęło pogodzenie się z faktem, że jedyna córka nie podtrzyma tradycji rodzinnej i , wstyd się przyznać, nie zamierza odkrywać w sobie zdolności magicznych. Dla wysoko postawionej w społeczeństwie czarodziei rodziny z tradycjami to duży cios. Gdy Ida otrzymuje upragniony list z Uniwersytetu Wrocławskiego informujący o przyjęciu na psychologię, obawia się protestów rodziców, tymczasem bezproblemowo otrzymuje propozycję odwiezienia przez rodzinnego szofera do samego Wrocławia. Zaskoczona, odkrywa, że przyczyną spolegliwości rodzicieli jest pewien lakoniczny list od ciotki - medium, która oczekuje siostrzenicy. Zbuntowana Ida nie zamierza jednak zamieszkać u nieznanej krewnej i zacierając za sobą ślady, melduje się w akademiku. Szczęśliwa, nie zdaje sobie sprawy, że to dopiero początek kłopotów, w które z chichotem szykuje dla niej Pech.